Miały być niższe zbiory, ale nikt nie spodziewał się aż tak niskich cen skupu. Sadownicy są oburzeni, a część z nich decyduje się zamknąć owoce w chłodniach i poczekać na lepszy moment do sprzedaży. Tymczasem za kilogram jabłek przemysłowych skupy oferują zaledwie 50–56 groszy. Producenci mówią wprost o dramatycznej sytuacji i zarzucają dużym podmiotom wykorzystywanie przewagi rynkowej.
Mniej jabłek, a ceny zamiast rosnąć – rozczarowują
Jesień to dla sadowników jeden z najważniejszych okresów w roku. To właśnie teraz rozstrzyga się, czy miesiące pracy, poniesione nakłady i koszty zbiorów przyniosą oczekiwany dochód. Tegoroczny sezon przynosi jednak wiele powodów do niepokoju.
Jak informował „Agrobiznes” TVP 9 października 2026 roku, w wielu gospodarstwach zbiory jabłek są wyraźnie słabsze niż w poprzednich latach. Wiosenne przymrozki i problemy z zawiązywaniem owoców odbiły się na wielkości plonów. Sadownicy liczyli się z mniejszą podażą jabłek, ale nie przewidzieli, że ceny skupu będą tak niekorzystne.
Paweł Wojewódzki, sadownik z Kisielan w województwie wielkopolskim, zwraca uwagę, że część jabłek letnich wymarzła, a ich tegoroczna ilość była bardzo niewielka. Problemy dotyczą również późniejszych odmian.
Bogdan Gadomski, prowadzący gospodarstwo w rejonie Wysoczyzny Siedleckiej, podkreśla, że o ostatecznym wyniku zbiorów decyduje wiele czynników. Znaczenie mają między innymi odmiana, położenie kwatery oraz sposób cięcia drzew.
– Mieliśmy falę przymrozków, było słabe zawiązanie i plony są niższe – wyjaśnia sadownik.
W takich warunkach producenci mogliby oczekiwać cen, które przynajmniej częściowo zrekompensują mniejsze zbiory. Rzeczywistość okazuje się jednak zupełnie inna.
50 groszy za kilogram jabłek. Sadownicy nie kryją oburzenia
Największe emocje budzą obecnie stawki za jabłka przemysłowe, przeznaczone do przetwórstwa. Według informacji przedstawionych przez „Agrobiznes” ceny wynoszą około 50–56 groszy za kilogram.
Dla producentów to poziom, który stawia pod znakiem zapytania opłacalność całego sezonu. Sam zbiór pochłania znaczną część przychodów, a na tym wydatki się nie kończą. Do rachunku trzeba doliczyć paliwo, nawozy, środki ochrony roślin oraz pozostałe koszty prowadzenia gospodarstwa.
– Ceny jabłek przemysłowych są katastrofalne. Ich ceny kształtują się w granicach od 50 do 56 groszy za kilogram, gdzie koszty produkcji są bardzo wysokie. Koszty samego zbioru to jest około 40%, do tego dochodzi paliwo i środki ochrony roślin, nawozy – mówi Paweł Wojewódzki.
Przy takich stawkach nawet sprzedaż znacznej ilości owoców nie musi oznaczać zadowalającego wyniku finansowego. Sadownicy muszą przy tym regulować bieżące zobowiązania i przygotowywać gospodarstwa do kolejnego sezonu.
Co szczególnie niepokojące, niezadowolenie dotyczy nie tylko jabłek przemysłowych. Producenci wskazują również na niskie ceny skupu jabłek deserowych, które trafiają bezpośrednio na rynek konsumencki.
Zamykają jabłka w chłodniach. Wolą poczekać niż sprzedawać?
Wobec niekorzystnych stawek część sadowników podejmuje zdecydowaną decyzję: wstrzymuje sprzedaż i przechowuje zebrane owoce, licząc na poprawę sytuacji.
Tak postępuje Bogdan Gadomski, który nie zamierza sprzedawać jabłek za ceny uznawane przez niego za nieopłacalne.
– Na razie zamykam wszystko w chłodni, ze sprzedażą się wstrzymuję, gdyż ceny są w tej chwili bardzo nieatrakcyjne. Jak na tak słabe plonowanie ceny jabłek są bardzo niskie – wyjaśnia sadownik.
To strategia obarczona ryzykiem. Przechowywanie owoców również kosztuje, a przyszłe ceny nie są zagwarantowane. Nie każdy producent ma ponadto odpowiednią bazę chłodniczą ani wystarczające środki finansowe, by czekać na korzystniejszy moment sprzedaży.
Niektórzy gospodarze nie mają takiego wyboru. Muszą sprzedawać owoce, ponieważ potrzebują pieniędzy na najpilniejsze wydatki. W praktyce oznacza to, że nawet jeśli uznają proponowane stawki za zbyt niskie, presja finansowa może zmusić ich do przyjęcia warunków skupu.
„To jest przestępstwo stosowane na sadownikach”. Padają mocne oskarżenia
Głos w sprawie zabrał również dr Karol Remiszewski, sadownik i zastępca dyrektora Mazowieckiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego. Jego zdaniem problem nie sprowadza się wyłącznie do niekorzystnych cen, ale dotyczy także relacji sił między producentami a dużymi odbiorcami.
– Ceny są skandalicznie niskie. Ta sytuacja cenowa, która jest w tej chwili od ponad tygodnia, to jest przestępstwo stosowane na sadownikach – ocenia dr Karol Remiszewski.
W dalszej wypowiedzi wskazuje na przewagę kapitałową zakładów przetwórczych, podmiotów handlowych i sieci sprzedaży.
– To bezczelne wykorzystywanie przewagi kapitałowej przez zakłady przetwórcze, przez podmioty handlowe czy sieci sprzedaży – dodaje.
Są to mocne zarzuty, które oddają skalę frustracji producentów. Warto jednak zaznaczyć, że określenie „przestępstwo” jest w tej wypowiedzi oceną rozmówcy, a nie potwierdzeniem popełnienia przestępstwa w rozumieniu prawa.
Kto ponosi największe ryzyko? Sadownicy zostają z problemem
Obecna sytuacja pokazuje, jak trudne może być położenie producentów rolnych, gdy niższym zbiorom towarzyszą niekorzystne ceny skupu. Sadownicy ponoszą koszty prowadzenia upraw przez wiele miesięcy, zanim jeszcze poznają ostateczną wielkość plonów i warunki, na jakich będą mogli sprzedać owoce.
Jeżeli uzyskana cena nie pokrywa poniesionych nakładów, konsekwencje mogą wykraczać daleko poza jeden sezon. Problemy z płynnością finansową utrudniają zakup środków do produkcji, inwestycje i przygotowanie gospodarstwa na kolejny rok.
Dla części producentów przechowywanie jabłek może być sposobem na uniknięcie natychmiastowej sprzedaży po niekorzystnej cenie. Dla innych, pozbawionych odpowiednich rezerw finansowych, liczy się przede wszystkim szybki dopływ gotówki.
Jedno jest pewne: w takich warunkach sama informacja o niższych zbiorach nie wystarcza, by zagwarantować sadownikom lepsze przychody.
Czy ceny jabłek w końcu pójdą w górę?
To pytanie pozostaje dziś jednym z najważniejszych dla producentów. Sadownicy liczą na zmianę sytuacji, ale muszą brać pod uwagę zarówno koszty przechowywania, jak i niepewność co do przyszłych stawek.
Jeżeli ceny nie poprawią się w najbliższym czasie, część gospodarstw może stanąć przed trudnym wyborem: sprzedać owoce po niekorzystnych stawkach czy nadal ponosić koszty ich przechowywania bez gwarancji lepszego wyniku.
Sezon, który miał przynieść dochody ze zbiorów, dla wielu sadowników staje się walką o utrzymanie opłacalności produkcji. Przy stawkach rzędu 50–56 groszy za kilogram jabłek przemysłowych trudno się dziwić, że emocje sięgają zenitu, a część producentów woli na razie zamknąć owoce w chłodniach.
Czy rynek zareaguje na mniejszą podaż jabłek, czy też producenci nadal będą musieli mierzyć się z niekorzystnymi warunkami skupu? Odpowiedź na to pytanie może zadecydować o finansowej kondycji wielu gospodarstw.
Źródło: „Agrobiznes”, TVP, materiał z 9 października 2026 r., agrobiznes.tvp.pl.



