w

Ten doradca miał rację! Ten sezon brutalnie to pokaże…

Każdy sezon uczy pokory. I chyba właśnie dlatego, gdy ktoś pyta mnie, czy po tylu latach nie nudzi mnie jeszcze praca w sadownictwie, odpowiadam bez chwili zawahania: nie. Bo choć choroby są te same, szkodniki często te same, a kalendarz ochrony znamy niemal na pamięć — każdy rok jest zupełnie inny. Każdy przynosi nowe wyzwania, nowe emocje i nowe scenariusze, których nie da się przewidzieć.

Ostatnie sezony tylko to potwierdzają. Pojawiają się nowe zagrożenia, nowe patogeny, nowe problemy klimatyczne. Ale tegoroczny sezon jest wyjątkowy nawet na tle tych wszystkich trudnych lat. I choć wielu sadowników ma już zwyczajnie dość tematu przymrozków — czytania o nich, słuchania o nich i analizowania kolejnych strat — nie sposób przejść obok tego obojętnie. Bo to był rok wyjątkowo brutalny.

Dziś wróciły do mnie słowa, które kilka lat temu podczas jednej z konferencji sadowniczych wypowiedział znany doradca sadowniczy Robert Sas. To jeden z tych momentów, kiedy podczas wielogodzinnych prezentacji ktoś powie jedno zdanie i ono zostaje z człowiekiem na lata.

Padły wtedy bardzo mocne słowa: „Przymrozki nie są sprawiedliwe dla sadowników. Parch jest sprawiedliwy”.

Im dłużej pracuję w sadownictwie, tym bardziej rozumiem sens tej wypowiedzi.

Bo przymrozki są bezwzględnym przypadkiem. Mogą zniszczyć gospodarstwo prowadzone wzorowo — sad dopieszczony, chroniony, nowoczesny, w który ktoś zainwestował ogromne pieniądze, wiedzę i lata pracy. Wystarczy jedna noc i ekonomia całego sezonu przestaje istnieć. Obok może znajdować się gospodarstwo prowadzone znacznie słabiej, ale akurat w tej lokalizacji temperatura nie spadła poniżej krytycznego poziomu. I ono plon zachowa.

To właśnie ta niesprawiedliwość boli najbardziej. Bo przymrozki nie dzielą sadowników na lepszych i gorszych. Nie oceniają wiedzy, doświadczenia ani jakości prowadzenia gospodarstwa. To żywioł, na który często po prostu nie mamy wpływu.

Ale parch… parch rzeczywiście jest sprawiedliwy.

Parch bardzo szybko pokazuje, kto ma strategię, wiedzę i świadomość ochrony, a kto działa przypadkowo. Kto rozumie rotację substancji aktywnych, odpowiednie terminy zabiegów i znaczenie ochrony zapobiegawczej. Kto potrafi reagować na warunki infekcyjne i chronić plon konsekwentnie, a nie tylko „od zabiegu do zabiegu”.

I właśnie dlatego dziś te słowa wracają ze zdwojoną siłą. Jesteśmy po fali przymrozków, które dotknęły zarówno słabsze gospodarstwa, jak i te najlepsze, prowadzone na najwyższym poziomie. Ale teraz ten plon, który udało się uratować, spotyka się z jedną z największych presji parcha od początku sezonu.

A ponieważ owocu jest mało, każdy jabłko ma dziś podwójną wartość.

To już nie jest sezon, w którym można pozwolić sobie na błędy w ochronie. Dziś nie wystarczy wykonać zabieg „bo wypada”. Potrzebna jest wiedza, strategia i konsekwencja. Bo przy tak ograniczonym plonie każda plama parcha może decydować o tym, czy jabłko trafi na deser, czy na przemysł.

I być może właśnie ten sezon najmocniej pokaże prawdziwość tamtych słów. Przymrozki zabrały szanse wielu sadownikom niezależnie od poziomu gospodarstwa. Ale to parch zweryfikuje dziś kompetencje, przygotowanie i jakość ochrony.

To brutalne, ale prawdziwe: ktoś, kto nie ma wiedzy, strategii i świadomości nowoczesnej ochrony sadów, może po prostu nie utrzymać jakości plonu. A w obecnych realiach rynku coraz częściej oznacza to wypadnięcie z obiegu.

Dlatego warto dziś przypomnieć sobie te słowa. Nie po to, by kogokolwiek oceniać. Ale po to, by zrozumieć, że w sadownictwie nie wszystko zależy od nas — i jednocześnie, że są obszary, w których wiedza, doświadczenie i profesjonalizm nadal mają decydujące znaczenie.

UDOSTĘPNIJ

Rekordowy wysiew parcha jabłoni! 47 tysięcy zarodników na stacji w Błędowie!

Nowe terminy składania wniosków o rekompensaty z Funduszu Ochrony Rolnictwa