Dominiak Ultra w sadzie Mateusza Siudaka. DRS, dwa wentylatory, tandem wahliwy i komputer sterujący sekcjami
Sadownik z Zajeziorza wybrał dwa podobnie wyposażone opryskiwacze. O decyzji przesądziły rozwiązania, które mają znaczenie w codziennej pracy: redukcja znoszenia cieczy, automatyczne sterowanie sekcjami i stabilne prowadzenie maszyny. Zapraszamy do oglądania materiału video:
Decydowały konkretne rozwiązania
Mateusz Siudak z Zajeziorza w gminie Samborzec od wiosny pracuje opryskiwaczem Dominiak Ultra. Wcześniej korzystał z opryskiwacza holenderskiego producenta, który ocenia jako dobrą maszynę. Przy zakupie kolejnych urządzeń zdecydował się jednak na inną lepszą konfigurację. Kupił dwa niemal identyczne opryskiwacze; jeden z nich dodatkowo wyposażono w przystawkę Harvista. Oba dopasowano kolorystycznie do ciągnika Fendt.

W modelu Ultra uwagę zwrócił zbiornik o gładkiej powierzchni i grubych ściankach. W jego ocenie łatwo wypłukać go w środku i umyć z zewnątrz. Ważna była także kolumna holenderska z dolnym wentylatorem o średnicy 800 mm i górnym 620 mm oraz przystawka dwuwentylatorowa. Jak mówi sadownik, na poprzedniej maszynie pracował z prędkością około 7,5 km/h, a na Dominiaku wykonuje zabiegi z prędkością przekraczającą 11 km/h. To wynik z jego gospodarstwa i zastosowanej konfiguracji, a nie gwarantowana wydajność w każdym sadzie.

DRS ma ograniczać znoszenie cieczy
Jednym z głównych powodów wyboru był system DRS (układ redukcji znoszenia cieczy). Klapy po bokach kolumny pozwalają przymykać wybraną stronę, gdy wiatr wieje z boku. Siudak reguluje ich ustawienie w zależności od warunków i kierunku przejazdu. Komputer pozwala ustawiać przysłony w zakresie od 0 do 100 proc., a funkcja Auto DRS zmienia ich położenie przy zmianie kierunku jazdy.

Rozwiązanie przydaje się również na skrajnych rzędach kwater zabezpieczonych siatkami przeciwgradowymi. Kotwy i odsunięty przejazd utrudniają tam dotarcie cieczy do drzew. Według sadownika przysłonięcie zewnętrznej strony pomaga skierować strumień w stronę rzędu. DRS ma ograniczać znoszenie, ale nie zastępuje oceny warunków zabiegu ani wymagań etykiety środka ochrony roślin.

Komputer, który obsługuje sekcje
Sterowanie opryskiwaczem odbywa się z poziomu dużego ekranu działającego na systemie Android. Użytkownik może wybierać programy pracy, ustawiać rozstawę rzędów i dawkę, kontrolować opryskaną powierzchnię oraz odczytywać parametry w litrach na minutę i litrach na hektar. Komputer obsługuje sześć sekcji, a dodatkowy sterownik pozwala włączać zawór główny i poszczególne strony bez sięgania do ekranu.

W egzemplarzu Siudaka sekcjami sterują także czujniki ultradźwiękowe. Oprysk włącza się po wykryciu drzewa, więc operator nie musi za każdym razem pamiętać o ręcznym uruchamianiu i wyłączaniu sekcji. Przy zawracaniu można ustawić ciśnienie tak, by po ponownym włączeniu oprysku ograniczyć jego chwilowy spadek. Producent podaje, że pomiar prędkości i ciśnienia pomaga utrzymywać zadaną dawkę na hektar mimo zmian prędkości roboczej. Siudak docenia też bezpłatne aktualizacje oprogramowania, które – jak relacjonuje – są regularnie udostępniane.

Komfort na nierównym terenie i dobór konfiguracji
Na komfort pracy wpływa również wahliwy tandem. Według Siudaka lepiej wybiera nierówności i koleiny, dzięki czemu opryskiwacz mniej podskakuje i nie szarpie tak ciągnikiem. W połączeniu z amortyzowaną osią ciągnika przejazd jest stabilniejszy. Przydatne okazały się także mieszadło hydrauliczne, ułatwiające mieszanie bardziej wymagających preparatów, oraz podest ze schodkami, z którego można sięgnąć do górnych końcówek.

Przykład Mateusza Siudaka pokazuje, że przy wyborze opryskiwacza liczą się przede wszystkim rozwiązania sprawdzające się w codziennej pracy w sadzie. W jego przypadku o decyzji przesądziły system DRS, automatyczne sterowanie sekcjami, wydajna przystawka wentylatorowa i komfort prowadzenia maszyny. Duże znaczenie ma również możliwość dopasowania wyposażenia do specyfiki gospodarstwa. Ostatecznie to warunki panujące w sadzie, układ nasadzeń i oczekiwania sadownika powinny decydować o konfiguracji opryskiwacza. Maszyna ma ułatwiać wykonywanie zabiegów, dawać operatorowi większą kontrolę nad pracą i sprawdzać się wtedy, gdy w sezonie liczy się każda godzina.

Oferta Dominiak obejmuje serie Standard, Effective i Ultra, a także opryskiwacze do konkretnych upraw. W zależności od modelu i potrzeb gospodarstwa można dobierać m.in. pojemność zbiornika, rodzaj kolumny i wentylatorów, liczbę sekcji, podwozie jednoosiowe lub tandemowe, komputer, DRS, czujniki ultradźwiękowe, oświetlenie LED, mieszadła czy przystawkę Harvista. Przy zakupie warto zacząć od wysokości i gęstości koron, rozstawy rzędów, warunków terenowych, oczekiwanej dawki oraz ciągnika, z którym maszyna będzie pracować. Dopiero do tych parametrów należy dobrać kolumnę, podwozie i automatykę.




