Polskie sady przechodzą przez ogromny kryzys. Sadownicy z całego kraju alarmują o rekordowym opadzie zawiązków jabłoni, co stawia pod znakiem zapytania tegoroczne zbiory i ceny owoców.
„Wszystkie odmiany jabłoni mają bardzo duży opad zawiązków” – informuje Cezary Rokicki, doświadczony sadownik z Białej Rawskiej. „Moje obawy były słuszne – wiedziałem, że będzie słabe wiązanie z powodu zimna i braku oblotu pszczół.”
Niskie temperatury w okresie kwitnienia jabłoni uniemożliwiły prawidłowe zapylanie kwiatów. W efekcie owoce nie zawiązały się i opadają z drzew.
„Straty są ogromne” – przyznaje Rokicki. „W niektórych sadach opad sięga nawet 80%. To katastrofa dla nas wszystkich, tym bardziej, że wiele sadów już po przymrozkach liczyło straty.”
Sytuacja jest dramatyczna w całej Polsce. Sadownicy z różnych regionów zgłaszają podobne problemy.
„Już widać, iż zapylenia nie było, pogoda nie dopisała. Zawiązki na ligolu i Prince osypują się” – pisze Tomasz Knap
„Z tego co słyszę, w niektórych sadach spada wszystko bez względu czy wystąpił tam przymrozek, czy nie” – mówi pani Anna, sadowniczka z Małopolski. „Tegoroczne zbiory będą z pewnością znacznie mniejsze niż w latach ubiegłych.”
Mniejszy urodzaj jabłek oznacza wyższe ceny. Eksperci przewidują, że przy tak wysokich startach w sadach, w tym roku jabłka mogą kosztować nawet 5 złotych za kilogram.
Pytanie tylko, kto będzie miał jabłka w sadzie?
Pamiętajmy, że sytuacja w sadownictwie w ostatnim miesiącu jest bardzo dynamiczna.