Cięcie wiśni już po pierwszym roku. Przemysław Kapka stawia na szybki wzrost drzew i wcześniejsze wejście w pełnię owocowania
Skracanie wszystkich pędów bocznych do dwóch–trzech pąków, także po pierwszym roku wegetacji, to jeden z elementów prowadzenia młodych sadów wiśniowych Przemysława Kapki. Choć taki zabieg ogranicza plon w kolejnym sezonie, jego celem jest wzmocnienie przewodnika, szybszy wzrost drzew i osiągnięcie pełni owocowania już w czwartym roku po posadzeniu.
Mocne przewodniki zamiast wczesnego plonu
Przemysław Kapka zaprezentował na Facebooku sposób prowadzenia młodych drzew wiśniowych, w którym istotną rolę odgrywa intensywne cięcie pędów bocznych. Po posadzeniu drzewek wszystkie pędy boczne skracane są do dwóch–trzech pąków. Zabieg powtarzany jest również po pierwszym roku wegetacji.
Jak podkreśla sadownik, celem takiego postępowania jest przede wszystkim wzmocnienie przewodnika, który odpowiada za szybki wzrost drzewa i osiągnięcie docelowej wysokości. Odpowiednie formowanie korony ma przyspieszyć rozwój drzew i umożliwić wcześniejsze wejście w pełnię owocowania.
– Chodzi o to, żeby wzmocnić przewodnik i przyspieszyć jego wzrost. W naszych sadach jesteśmy w stanie uzyskać pełnię owocowania już w czwartym roku – wyjaśnia Przemysław Kapka w opublikowanym materiale.
Sadownik zaznacza jednak, że samo cięcie nie wystarczy. Młody sad musi być odpowiednio prowadzony, dobrze odżywiony i regularnie nawadniany. Dopiero połączenie tych elementów pozwala wykorzystać potencjał przyjętej technologii.
Cięcie po pierwszym roku kosztem plonu
W prezentowanym sadzie, posadzonym rok wcześniej, wszystkie pędy, które wyrosły podczas pierwszego sezonu wegetacyjnego, zostały ponownie skrócone. Dzięki temu drzewo ma rozwijać przede wszystkim silny przewodnik, a nie nadmiernie rozbudowane gałęzie boczne.
Takie podejście oznacza jednak świadomą rezygnację z części plonu w kolejnym sezonie. Jak wskazuje sadownik, w drugim roku po posadzeniu zbiór wynosi zazwyczaj zaledwie kilkaset kilogramów z hektara.
Znacznie większego plonu można oczekiwać w trzecim roku. Według doświadczeń Przemysława Kapki w tym okresie możliwe jest uzyskanie około 10–12 ton wiśni z hektara.
Z perspektywy sadownika najważniejsze jest więc nie maksymalizowanie zbiorów w pierwszych latach, lecz takie pokierowanie wzrostem drzew, aby możliwie szybko osiągnęły odpowiednią wielkość i potencjał produkcyjny.
Gruby przewodnik i drobne gałęzie boczne
Różnice widać na przykładzie trzyletniego sadu. Drzewa, na których regularnie wykonywano dodatkowe cięcie po pierwszym roku wzrostu, mają wyraźnie zaznaczony, gruby przewodnik oraz stosunkowo drobne gałęzie boczne.
Dla porównania Przemysław Kapka pokazuje również drzewa, na których z tego zabiegu zrezygnowano. W ich przypadku gałęzie boczne są znacznie grubsze i bardziej rozbudowane.
Zdaniem sadownika takie konary mogą w przyszłości sprawiać problemy, szczególnie przy obfitym owocowaniu. Pod dużym ciężarem owoców istnieje ryzyko ich wyłamywania, dlatego grubsze gałęzie mogą wymagać korekty w bieżącym lub kolejnym sezonie.
Porównanie obu sposobów prowadzenia pokazuje, że decyzje podejmowane w pierwszych latach mają wpływ nie tylko na tempo wzrostu drzewa, lecz także na późniejszą strukturę korony i konieczność wykonywania kolejnych zabiegów.
Mechaniczne cięcie boków i dołów
W sadach Przemysława Kapki od trzech lat stosowane jest również mechaniczne cięcie przy użyciu listwy. Zabieg obejmuje zarówno boki drzew, jak i ich dolne partie.
Dolna część korony jest przycinana do wysokości około 70–80 cm. Takie rozwiązanie ma znaczenie organizacyjne i ułatwia wykonywanie kolejnych prac w sadzie.
Jak wyjaśnia Przemysław, utrzymanie odpowiedniej wysokości dolnej części korony usprawnia przede wszystkim zabiegi herbicydowe i ochronę przed chwastami. Ułatwia również wykonywanie zabiegów ochronnych związanych z ograniczaniem odrostów.
Mechaniczne cięcie stanowi zatem kolejny element technologii, w której liczą się nie tylko wzrost i plonowanie drzew, ale także sprawna organizacja prac oraz utrzymanie sadu w odpowiedniej formie.



