Polska na porzeczkowym tronie. Jak nie stracić pozycji lidera?
Podczas konferencji porzeczkowej zorganizowanej przez ProCam, BIO-GEN i Bio Lider jednym z kluczowych punktów programu było wystąpienie Romualda Łuczaka, prezesa zarządu NaturFresh Produce, firmy specjalizującej się w eksporcie owoców i produktów owocowych dla przemysłu przetwórczego. Jego głos – płynący „z drugiej strony barykady”, czyli od strony handlu i rynków zagranicznych – rzucił istotne światło na aktualną sytuację oraz przyszłość rynku porzeczki w Polsce i Europie.
Jedziemy na jednym wózku
Już na początku swojego wystąpienia prelegent podkreślił, że choć producenci i handlowcy stoją pozornie po przeciwnych stronach rynku – jedni chcą dobrze sprzedać, drudzy dobrze kupić – to w rzeczywistości wszyscy są uczestnikami tego samego systemu.
– „Jedziemy ciągle na jednym wózku. I dlatego tak ważne jest balansowanie sytuacji rynkowej” – zaznaczył.
Z perspektywy firmy, której ponad 90% sprzedaży trafia na eksport, stabilność wolumenów i przewidywalność podaży są kluczowe nie tylko dla kontraktów, ale także dla utrzymania konkurencyjności polskiej porzeczki na rynkach międzynarodowych.
Polska – niekwestionowany lider Europy
Dane zaprezentowane na slajdach nie pozostawiają wątpliwości: Polska jest największym producentem porzeczki w Europie (z wyłączeniem Rosji). Areał upraw przekracza 35 tys. ha, co znacząco dystansuje pozostałe kraje Unii Europejskiej.
Co więcej, w wielu państwach produkcja porzeczki nie rozwija się lub wręcz zanika, ponieważ nie jest w stanie konkurować kosztowo z Polską. Jak zauważył Romuald Łuczak, producenci z Niemiec, Francji czy Wielkiej Brytanii z uwagą – a wręcz z niepokojem – obserwują to, co dzieje się nad Wisłą.
– „Cała Europa pilnie patrzy na to, co my tutaj robimy: ile się urodzi, jak się zachowamy cenowo, bo to na końcu dnia będzie decydujące” – podkreślił.
100 tysięcy ton – punkt równowagi rynku
Jednym z najważniejszych wniosków wystąpienia była kwestia optymalnego wolumenu produkcji. Zarówno dane rynkowe, jak i doświadczenia handlowe wskazują, że około 100 tys. ton porzeczki rocznie to poziom, który światowy rynek jest w stanie wchłonąć przy zachowaniu opłacalnych cen.
Taki wolumen:
- stabilizuje ceny,
- umożliwia realizację długoterminowych kontraktów,
- pozwala utrzymać konkurencyjność eksportu,
- sprzyja dochodowości gospodarstw.
Problem w tym, że w ostatnich latach Polska nie była w stanie osiągnąć tego poziomu, nie z powodu braku areału czy inwestycji, lecz głównie przez czynniki pogodowe – powtarzające się wiosenne przymrozki i spadki wydajności z hektara.
Popyt jest – surowca brakuje
Z perspektywy rynku globalnego popyt na produkty z czarnej porzeczki pozostaje stabilny, a nawet rosnący. Trendy konsumenckie – starzenie się społeczeństw, rosnące zainteresowanie zdrową żywnością, polifenolami i antyoksydantami – działają zdecydowanie na korzyść tego owocu.
Szacunkowo na świecie sprzedaje się rocznie:
- ok. 10 tys. ton koncentratu soku porzeczkowego,
- 10–12 tys. ton soków NFC,
- kolejne ilości w postaci mrożonek i przecierów.
Jednak ograniczona podaż surowca w ostatnich latach doprowadziła do silnego wzrostu cen, co – choć korzystne dla części producentów – zaczęło negatywnie wpływać na popyt przetwórczy i sprzedaż finalnych produktów.
– „Ostateczna konsumpcja decyduje o tym, ile jesteśmy w stanie wyprodukować i uczciwie ulokować na rynku” – zaznaczył prelegent.
Wschód: szansa, nie zagrożenie
W prezentacji pojawił się również wątek wschodnich rynków. Ukraina – mimo obecności na rynku – nie stanowi obecnie istotnego zagrożenia konkurencyjnego. Jej produkcja nie rośnie dynamicznie, a eksport do Polski ma ograniczoną skalę.
Rosja pozostaje natomiast wielką niewiadomą. To rynek o ogromnym potencjale konsumpcyjnym, szczególnie dla czarnej porzeczki i malin, ale ze względu na sytuację geopolityczną jego transparentność jest bardzo ograniczona.
Czerwona porzeczka wraca do gry
Ciekawym akcentem wystąpienia była również czerwona porzeczka, często traktowana jako produkt drugoplanowy. Tymczasem – mimo wysokich cen w ostatnim sezonie – sprzedała się równie dobrze jak czarna, co świadczy o niskich zapasach i realnym zapotrzebowaniu rynku.

To sygnał, że dywersyfikacja produkcji może być jednym z elementów stabilizujących dochody plantatorów.
Wnioski: produkować mądrze, nie spekulacyjnie
Podsumowując swoje wystąpienie, Romuald Łuczak podkreślił, że kontrolowany wzrost produkcji, oparty na realnym popycie, jest korzystny dla całej branży – od plantatora po eksportera.
– „Jeżeli jesteśmy w stanie produkować około 100 tysięcy ton, to wszyscy na tym wygrywamy. Jest wolumen, są rynki, jest uczciwa cena” – podsumował.
Warunkiem jest jednak:
- zabezpieczenie plantacji przed ryzykiem pogodowym,
- planowanie nasadzeń pod realny popyt,
- współpraca producentów z przetwórstwem i handlem,
- myślenie strategiczne o pozycji Polski jako lidera.
Bo – jak jasno wybrzmiało podczas konferencji – bycie królem porzeczki to nie tylko przywilej, ale i odpowiedzialność.







