Marcin Skrętowski z gminy Biała Rawska od dwóch lat korzysta z kombajnu Easy-Picker firmy PRO-CNC. W jego gospodarstwie liczy się nie tylko szybkość zbierania owoców, ale przede wszystkim ograniczenie pracy ręcznej, sprawna logistyka i możliwość działania w warunkach, które dla innych maszyn bywają problematyczne.
Rosnące koszty produkcji, trudności ze znalezieniem pracowników i presja na opłacalność sprawiają, że mechanizacja zbioru jabłek przemysłowych staje się dla coraz większej liczby sadowników realną alternatywą dla tradycyjnych metod. W przypadku owoców przeznaczonych do przetwórstwa szczególnie ważne jest sprawne zebranie dużej ilości surowca, bez angażowania licznej ekipy pracowników.
Takie podejście widać w gospodarstwie Marcina Skrętowskiego, z którym spotkaliśmy się w Chrząszczewie, w gminie Biała Rawska. W sadzie z Idaredem, prowadzonym z myślą o produkcji przemysłowej, rozmawialiśmy o tym, jak zorganizować zbiór, aby ograniczyć koszty i maksymalnie wykorzystać potencjał posiadanych maszyn.
Mechanizacja zaczyna się od rachunku ekonomicznego
W produkcji jabłek przemysłowych o wyniku finansowym decyduje nie tylko wielkość plonu i cena skupu. Równie istotne są nakłady ponoszone na pielęgnację sadu, organizację zbioru, transport owoców i pracę ludzi.
— Koszty, ekonomia, produkcja, koszty ludzi, utrzymania wszystkiego. To trzeba zacząć liczyć — podkreśla Marcin Skrętowski, wskazując na konieczność szukania oszczędności w całym gospodarstwie.
Właśnie dlatego kombajn do zbioru jabłek przemysłowych warto rozpatrywać nie tylko jako kolejny zakup do parku maszynowego, lecz jako element organizacji całej produkcji. Jego zadaniem jest ograniczenie najbardziej pracochłonnej części zbioru i umożliwienie sprawnego zagospodarowania plonu.

Easy-Picker w praktyce, a nie tylko na pokazie
Marcin Skrętowski przed zakupem dokładnie analizował dostępne rozwiązania. Jak mówi, oglądał praktycznie wszystkie kombajny tego typu oferowane w Polsce. Interesowały go przede wszystkim konstrukcja, zapotrzebowanie na moc, hydraulika, rodzaj taśm roboczych i dostępność serwisu.
To ważne kryteria, ponieważ maszyna przeznaczona do pracy w sadzie musi radzić sobie w znacznie bardziej wymagających warunkach niż na równym, czystym podłożu demonstracyjnym.
— To nie chodzi na trawniku przed domem. To jest sad, a sady są różne — zwraca uwagę sadownik.

W praktyce oznacza to nierówności terenu, koleiny, patyki, trawę czy liście trafiające razem z owocami. Konstrukcja urządzenia musi być dostosowana do takich warunków, a nie wyłącznie do uzyskania dobrego wyniku podczas krótkiego pokazu.
Easy-Picker firmy PRO-CNC jest przeznaczony do zbierania jabłek leżących na ziemi. Maszyna wykorzystuje ruchome taśmy, które podnoszą owoce i oddzielają liście. Urządzenie współpracuje z trzypunktowym układem zawieszenia ciągnika, a sterowanie może odbywać się za pomocą hydrauliki ciągnika lub joysticka. Zależnie od konfiguracji jabłka są przekazywane do skrzyń przez rynnę zsypową albo do worków BIG BAG zawieszonych na wózku z windą.

Dla Skrętowskiego istotne było również to, żeby maszyna nie wymagała nadmiernie mocnego ciągnika. Jak zaznacza, w jego konfiguracji do pracy wystarcza ciągnik o mocy około 30 KM, podczas gdy część porównywanych przez niego rozwiązań wymagała znacznie większej mocy. To jego doświadczenie z użytkowania konkretnego zestawu, dlatego przed zakupem zawsze należy sprawdzić wymagania techniczne wybranej konfiguracji.
Zwraca również uwagę na hydraulikę. Jego zdaniem nawet dobrze wyglądająca maszyna może okazać się trudna w obsłudze, jeśli układ hydrauliczny nie został odpowiednio przemyślany. W intensywnym sezonie zbiorczym każdy niepotrzebny przestój ma znaczenie.

BIG BAG zamiast rozbudowanej obsługi
Jedną z najważniejszych decyzji Marcina Skrętowskiego było wybranie wersji pracującej z workami BIG BAG. Powód jest prosty: ograniczenie liczby osób potrzebnych do obsługi całego procesu.
W tradycyjnym systemie opartym na skrzyniach trzeba uwzględnić ich podstawianie, wymianę, załadunek i transport. Jeśli maszyna szybko zbiera jabłka, a obsługa nie nadąża z odbiorem owoców, potencjał urządzenia pozostaje niewykorzystany.

W przypadku BIG BAG-ów, jak relacjonuje sadownik, jeden worek o masie około 800 kg napełnia się w mniej więcej pięć minut. Wymiana zajmuje kolejne około dwie minuty. To pokazuje skalę możliwości samego procesu zbierania, choć rzeczywisty wynik zależy również od organizacji pracy i warunków w sadzie.
— Jeżeli chodzi o samo zbieranie, to idzie naprawdę bardzo szybko — mówi Skrętowski.
Według jego szacunków techniczna przepustowość kombajnu może sięgać około 10 ton na godzinę. Nie oznacza to jednak, że taki wynik będzie osiągany przez każdą pełną godzinę pracy całego gospodarstwa. Trzeba uwzględnić wymianę worków, przejazdy, odbiór owoców i ich wywóz z pola.

W praktyce sadownik deklaruje zbiór na poziomie około 40–50 worków BIG BAG dziennie. Co istotne, wskazuje, że przy odpowiedniej organizacji możliwe jest wykonanie pracy w dwie osoby, nawet gdy owoce trzeba przewozić na odległość kilku kilometrów.
To logistyka wyznacza rzeczywistą wydajność
W sadzie Marcina Skrętowskiego część kwater znajduje się około 3 km od gospodarstwa. Ten dystans ma bezpośredni wpływ na dzienny wynik. Sam kombajn może podbierać owoce bardzo szybko, ale czas potrzebny na ich odwiezienie ogranicza liczbę cykli, które można wykonać w ciągu dnia.
Dlatego zakup maszyny powinien iść w parze z zaplanowaniem transportu. Należy przemyśleć, gdzie będą odkładane pełne worki, jak szybko można je odebrać i czy ciągniki oraz przyczepy nie będą niepotrzebnie czekać na siebie nawzajem.
— Przepustowość kombajnu jest duża, tylko pozostałą część czasu zabiera nam logistyka — zaznacza Skrętowski.

W jego przypadku ważne jest także przygotowanie samego sadu do przejazdu całego zestawu. Połączenie ciągnika, urządzeń podgarniających, kombajnu i wózka tworzy długi układ, który potrzebuje odpowiedniej przestrzeni do manewrowania. Sadownik wskazuje, że u niego komfortowe zawracanie wymaga uwroci o szerokości około 8 metrów. To praktyczna wskazówka wynikająca z jego konfiguracji, a nie uniwersalny wymiar dla każdego gospodarstwa.
Przed rozpoczęciem zbioru organizuje również pracę na uwrociach tak, by zebrać je etapami, po kilka drzew. Pozwala to ograniczyć niepotrzebne manewry i unikać ciągłego odpinania wózka. Takie szczegóły mogą wydawać się drugorzędne, ale przy dużej ilości owoców wpływają na sprawność całego dnia.

Praca po deszczu i trudniejsze warunki w sadzie
Kolejnym aspektem, na który Skrętowski zwraca uwagę, jest zachowanie maszyny przy obecności liści i innych resztek roślinnych. Podczas zbioru z ziemi do owoców trafia nie tylko jabłko, lecz także materiał, który może utrudniać pracę urządzenia.
Zdaniem sadownika układ taśmowy dobrze oddziela zanieczyszczenia i nie ma tak dużej tendencji do zapychania się w warunkach, z którymi miał do czynienia. W jego doświadczeniu po opadach wystarcza niekiedy krótki okres poprawy pogody, by ponownie wjechać do sadu. Porównuje to z sytuacjami, w których użytkownicy innych rozwiązań muszą dłużej czekać, aż maszyny przestaną się blokować.

Nie jest to oczywiście gwarancja pracy w każdych warunkach pogodowych. Wilgotność gleby, ilość roślinnych zanieczyszczeń, stan podłoża i właściwe ustawienie maszyny nadal mają znaczenie. To jednak przykład, dlaczego podczas wyboru kombajnu warto pytać użytkowników nie tylko o wynik osiągany w idealnych warunkach, ale także o zachowanie sprzętu na trudniejszych kwaterach.
Serwis blisko gospodarstwa ma znaczenie
W czasie intensywnego zbioru liczy się nie tylko wydajność, ale również możliwość szybkiego usunięcia awarii. Marcin Skrętowski podkreśla, że dostępność części i bliskość serwisu były dla niego ważnymi kryteriami wyboru.
— To jest sezon. Dzisiaj coś się zepsuje, jutro trzeba naprawić i wyjeżdżać, a nie czekać dwa tygodnie — zauważa.
Nawet prosta usterka może zatrzymać zbiór, a w okresie, gdy owoce czekają na zebranie, czas ma szczególną wartość. Możliwość samodzielnej naprawy lub szybkiego zdobycia części daje większą elastyczność. Dlatego przy porównywaniu maszyn warto sprawdzać nie tylko ich parametry, ale również warunki gwarancji, dostępność podzespołów i organizację obsługi posprzedażowej.

Czy Easy-Picker sprawdzi się w każdym gospodarstwie?
Mechanizacja nie jest automatycznie najlepszym rozwiązaniem dla każdego sadu. Przed zakupem należy policzyć skalę produkcji, przewidywaną ilość jabłek przemysłowych, czas zbioru, koszty obsługi ręcznej oraz odległość pól od miejsca składowania i odbioru owoców.
Trzeba też ocenić szerokość międzyrzędzi, stan podłoża, przestrzeń na uwrociach, możliwości ciągnika oraz sposób odbioru jabłek z kombajnu. W wielu gospodarstwach to właśnie transport, a nie samo podbieranie owoców, okaże się wąskim gardłem.
Przykład Marcina Skrętowskiego pokazuje jednak, że dobrze dobrana maszyna może istotnie zmienić organizację pracy: ograniczyć zapotrzebowanie na ludzi, przyspieszyć zbiór i ułatwić obsługę dużej ilości surowca.

Po dwóch latach użytkowania sadownik ocenia swój kombajn bardzo pozytywnie. Jak podsumowuje, szybkość zbierania jest jednym z jego największych atutów, ale o efekcie decyduje cały zestaw — od przygotowania sadu, przez sposób podgarniania owoców i pracę Easy-Pickera, aż po odbiór oraz transport.
Dla sadowników produkujących jabłka przemysłowe to najważniejszy wniosek: opłacalny zbiór mechaniczny nie zaczyna się i nie kończy na zakupie kombajnu. To przemyślany system pracy, w którym maszyna, ciągnik, opakowania transportowe, ludzie i logistyka muszą działać razem.




