Sadownicy znów bez ochrony przed wiosennymi przymrozkami. „Potrzebują realnych polis”

by kobieta

Jesienna sprzedaż ubezpieczeń z dopłatami państwa ruszyła, ale sadownicy nadal mają problem z zabezpieczeniem swoich upraw przed jednym z największych zagrożeń – wiosennymi przymrozkami. Na brak dostępności odpowiednich polis zwraca uwagę Robert Gogółka, który w swoim wpisie wskazuje na lukę w systemie ubezpieczeń i apeluje o konkretne rozwiązania przed kolejnym sezonem.

Ubezpieczenia są, ale nie na najważniejsze ryzyko

Jesień to dla wielu gospodarstw czas podejmowania decyzji dotyczących zabezpieczenia produkcji na kolejny rok. Sadownicy mogą korzystać z ubezpieczeń upraw z dopłatami państwa, jednak – jak wynika z wpisu Roberta Gogółki – oferta dostępna na rynku nie odpowiada w pełni na potrzeby producentów owoców.

Autor zwraca uwagę, że w firmach ubezpieczeniowych, w tym PZU i AGRO, sadownicy mają słyszeć, że ubezpieczenia od wiosennych przymrozków nie są obecnie oferowane. Dostępne mają być przede wszystkim polisy obejmujące ryzyko przezimowania nasadzeń.

To istotna różnica. Przetrwanie drzew i krzewów w okresie zimowym nie oznacza bowiem, że plon będzie bezpieczny wiosną. Wystarczy gwałtowny spadek temperatury w okresie kwitnienia, aby doszło do poważnych strat w produkcji.

Straty liczone w tysiącach hektarów

Problem nie jest nowy. Wiosenne przymrozki w ostatnich sezonach pokazały, jak duże znaczenie dla opłacalności produkcji sadowniczej ma skuteczna ochrona ubezpieczeniowa. Straty obejmują nie tylko mniejszą liczbę owoców, lecz także przychody gospodarstw, płynność finansową i możliwości planowania kolejnego sezonu.

W swoim wpisie Robert Gogółka wskazuje, że według przywołanych przez niego szacunków straty objęły ponad 89 tys. hektarów sadów jabłoniowych.

W takich warunkach ubezpieczenie powinno być jednym z podstawowych narzędzi zarządzania ryzykiem. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy producent chce wykupić polisę, ale nie może znaleźć oferty obejmującej zagrożenie, które w praktyce może przesądzić o wyniku całego sezonu.

Pomoc po szkodach to nie to samo co zabezpieczenie przed nimi

Jak zauważa Gogółka, po wystąpieniu strat ponownie pojawiają się zapowiedzi pomocy oraz przygotowywania danych dla Komisji Europejskiej. Tymczasem sadownicy muszą podejmować decyzje dotyczące kolejnego roku, nie mając pewności, czy będą mogli ubezpieczyć plony przed wiosennymi przymrozkami.

Autor wpisu podkreśla:

„Jeśli system ubezpieczeń z dopłatami nie działa w praktyce, to nie rozwiązuje problemu – tylko go odsuwa”.

To ważny głos w dyskusji o bezpieczeństwie ekonomicznym gospodarstw. Pomoc uruchamiana po wystąpieniu klęski może być potrzebna, ale nie daje producentom takiej samej przewidywalności jak możliwość wykupienia odpowiedniej polisy przed rozpoczęciem sezonu.

Dla sadownika liczy się nie tylko to, czy po wystąpieniu szkód pojawi się program wsparcia. Równie ważne jest to, czy jeszcze przed kwitnieniem będzie mógł zabezpieczyć się przed ryzykiem, które od lat pozostaje jednym z największych wyzwań w produkcji owoców.

Czego oczekują sadownicy?

Postulat przedstawiony przez Roberta Gogółkę sprowadza się do konkretnego problemu: dostępność ubezpieczeń powinna odpowiadać rzeczywistym zagrożeniom występującym w sadach.

W praktyce oznacza to potrzebę znalezienia rozwiązań, które pozwolą producentom wykupić polisy obejmujące wiosenne przymrozki, na przejrzystych warunkach i z realną możliwością skorzystania z dopłat państwa.

Istotne pozostają również warunki ubezpieczenia, zakres odpowiedzialności, sposób szacowania szkód oraz wysokość składek. Sama obecność programu dopłat nie wystarczy, jeżeli oferta nie obejmuje ryzyka, przed którym sadownicy najbardziej chcą się zabezpieczyć.

Decyzje trzeba podjąć przed kolejnym sezonem

Jesienna sprzedaż polis to moment, w którym wielu producentów planuje ochronę gospodarstwa na następny rok. Jeżeli odpowiednie ubezpieczenia nie są dostępne już na tym etapie, problem może powrócić wraz z nadejściem wiosny.

Dlatego głos sadowników powinien dotyczyć nie tylko wysokości ewentualnej pomocy po szkodach, ale również warunków funkcjonowania rynku ubezpieczeń upraw. Potrzebne są odpowiedzi na pytania, dlaczego ochrona przed wiosennymi przymrozkami pozostaje trudno dostępna, jakie bariery ograniczają ofertę ubezpieczycieli i co można zrobić, aby zmienić tę sytuację przed następnym okresem kwitnienia.

Robert Gogółka podsumowuje swój wpis słowami:

„Sadownicy nie potrzebują kolejnych komunikatów. Potrzebują realnych polis, które można kupić przed następnym sezonem”.

Dla producentów owoców to właśnie dostępność skutecznej ochrony ubezpieczeniowej może mieć kluczowe znaczenie w planowaniu kolejnego roku. Rozwiązanie problemu wymaga jednak konkretnych działań, a nie wyłącznie deklaracji składanych po kolejnych falach przymrozków.

Uwaga redakcyjna: informacje o dostępności polis oraz skali strat przytoczono na podstawie wpisu Roberta Gogółki. Przed publikacją warto potwierdzić aktualne warunki ofert ubezpieczycieli i źródło danych dotyczących powierzchni poszkodowanych sadów.

Zostaw komentarz

Może Cię również zainteresować

Kobieta w sadzie
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.