Ciężki rok sadownika 2018!

Jak wyglądał rok 2018 w naszych sadach…

Zima byłą dość spokojna, wszystko przebiegało prawidłowo jeśli chodzi o cięcię sadów, ceny jabłek były stosunkowo nie najgorsze po roku poprzednim bez plonów, również nie było ogromnych mrozów, które mogły by zaszkodzić naszym sadom… ale czy oby napewno?

Zabielaliście drzewka? Zima mimo łagodnych temperatur była bardzo słoneczna, jak się okazuje problemem, który pojawił się wraz z słonecznymi promieniami w zimę, były nagrzane pnie jabłoni. Promienie słońca odbijały się od śnieżnej pokrywy i drzewka wrażliwe jak np.: Gala (nie zabielone) zaczeły puszczać soki następstwem tego były zrakowacenia, pęknięcia na pniach. Był to pierwszy problem w niektórych sadach z jakim spotkaliśmy się na początku roku.

Każdy chyba wyczekiwał tej wiosny, z reguły między zimą a wiosną mamy okres przedwiośnia w tym roku –  pory roku oszalały! Obserwowaliśmy jednego dnia prawdziwą zimową pogodę a w kolejnym mieliśmy do czynienia z mocno dodatnimi temperaturami nawet sięgającymi 15 stopni celsjusza.

Jeśli dobrze zaplanowaliście prace w sadzie z końcem zimy napewno zdążyliście z zabiegami na larwy, jaja – olejami mineralnymi. Czy oby napewno zdążyliście?

Okres od  zielonego pąka do kwitnienia trwał około 1,5 tygodnia (niektóre odmiany). Wiele zabiegów zostało pominiętych  a wręcz zabrakło na nie czasu. Zawsze przypominam Wam o takich zabiegach jak Miedź czy Siarka, które są sukcesem w walce z parchem czy mączniakiem. Od wielu lat stosowane produkty Siarkowe na początku sezonu gwarantują skuteczną walkę z mączniakiem – w tym roku zabrakło czasu na wykonanie zabiegów tak aby problem się nie pojawił później.

Uwaga: Pamiętajcie, że zabiegi wykonane w kwietniu “Siarką” są sukcesem w walce z mączniakiem w lipcu.  Jeśli zabiegi nie zostaną wykonane na początku sezonu następstwem jest WTÓRNIAK MĄCZNIAKA (właśnie w  CZERWCU, LIPCU).

Moje oczy były radosne widząc “białą lub różową pianę”  na drzewie. Kwiatów na drzewie było OGROMNIE DUŻO Z NACISKIEM NA SŁOWO OGROMNIE.

Zdaje się, że wielu sadowników taki widok radował po poprzednim roku kiedy szukano kwiatów na drzewie 🙂 i w tym momencie pojawiła się czerwona lampka w głowie, każdego z nas – TRZEBA BĘDZIE PRZERZEDZAĆ! Czy przerzedzaliście? Nie! Liczcie się że grozi wam przemienność w sadzie w sezonie 2019.

Wielu sadowników jednak nie zdawało sobie sprawy z tego ile JABŁEK BĘDZIEMY MIEĆ TEJ JESIENI!

Będąc jeszcze przy wiośnie, należy wspomnieć o niskiej szkodliwości parcha jabłoni w seszonie 2018. Sadownicy stosujący podstawowe zabiegi przeciwko tej chorobie nie obserowowali w tym roku problemu. Pogoda również była sprzyjająca rzadkie opady deszczu nie prowokowały parcha do częstych wysiewów. W mojej okolicy mieliśmy 2-3 wysiewy w sezonie 2018. Więc te komunikaty tworzone przez firmy były mocno – SPRZEDAŻOWE a nie wiarygodne w moim odczuciu.

Jesteśmy już po kwitnieniu … problem, z którym borykał się KAŻDY SADOWNIK W 2018 ROKU TO – OWADY! Mam takie odczucie, że w tym roku to była prawdziwa inwazja owadów: mszyc, przędziorków, pordzewiaczy a w szczególności ZWÓJEK! Trzy pokolenia w tym roku nikogo nie zdziwiły. Pogoda równie była bardzo ciepła, wilgotna sprzyjająca do rozwoju zwójek.

W okresie letnim nie mieliśmy zbyt wielu opadów deszczu ale nie mieliśmy również zbyt wielkich różnic temperatur dlatego też pojawił się problem z wybarwianiem w niektórych sadach.

Gdy jesteśmy przy lecie należy powiedzieć że ceny jabłek nie były, aż tak szokująco niskie ale …nadeszła  jesień… czas zbiorów i to takich poważnych… momentalnie ceny zaczeły spadać przemysłu z 25 groszy do 10 groszy natomiast jabłka deserowego 80 groszy do 35 groszy  za kilogram. Wiele jabłek przemysłowych pozostało pod drzewami lub na nich.

Numerem jeden tego roku  byl ESKOMOS ! Któż nie wpisał w wyszukiwarkę w tym roku tego hasła? NIE ZNAM!

Cały rambarans spadku cen rozpoczął się od walk politycznych między partiami PO i PIS a najbardziej poszkodowani na tym pozostali SADOWNICY. Manipulacje cenowe z jednej i drugiej strony politycznej spowodowały, że cena jabłka przemysłowego na jesieni była szokująco niska!

 

Cały projekt Eskimos nie mógł wypalić ponieważ Polska nie ma na tyle udziałów w Polskim rynku Jabłek aby wypalił projekt: liczne manipulacje, szantaże, propagandy, strajki nie miały na celu pomóc sadownikom tylko raczej rozzłościć na partie polityczną – bo to wszytsko chodzi o wybory… nie drażnię już Was 🙂 sama miałam sprzedać jabłka na Eskimosa – do dziś dzień są na drzewach :).

 

Najbardziej smuciły mnie kolejki na skupach ludzi zawożących jabłka po 8 groszy ! Stojących dwa dni w kolejce aby wysypać jabłka! Szok? Naprawdę opłaca się? Wątpię…

Koniec roku czyli grudzień okazuje się łaskawy o tyle że,  mamy jabłka w przechowalni (dobrej jakości), cena prądu nie wzrosła, Chiny zaczeły poważnie kupować jabłka z Polski (nowe możliwości), cena powoli się stabilizuje za jabłka deserowe… Co przyniesie kolejny rok?

Chciałabym i życzę tego sobie i Wam mniej nerwów, kontraktacji jabłek z wyprzedzeniem, normalności w polityce, która nie powinna wpływać na sytuacje Polskiego Chłopa, ceny za jakość, produkcji zero pozostałości, życzę Wam również kierowania się rozsądkiem i nie zawsze wysłuchiwania komunikatów (promujących produkty X) a przede wszytskim spełnienia wszystkich marzeń!

UDOSTĘPNIJ
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.