„Stary, ale jary”. Szymon Mokosa pokazuje w nowym filmie na swoim kanale YouTube odmianę, która znów zaskoczyła sadowników.
W najnowszym materiale na YouTube Szymon Mokosa zabiera widzów do jednego z najstarszych sadów w swoim gospodarstwie. Bohaterem filmu jest odmiana jabłoni Paulared, którą sadownik jeszcze niedawno planował wykarczować. Niespodziewany zwrot na rynku i zmiana technologii uprawy sprawiły jednak, że drzewa dostały „kolejną szansę” — i odwdzięczyły się plonem.
Sad, który miał zniknąć
Mokosa nie ukrywa, że decyzja o pozostawieniu starej kwatery była podyktowana przede wszystkim ekonomią.
„Od trzech, czterech lat zamierzam go wyrywać, no ale jednego roku, jak zobaczyłem fakturę, 1000 zł za wagę w skrzyni, to stwierdziłem, że dam mu jeszcze jedną szansę”.
Jak dodaje, nikt nie spodziewał się tego, co wydarzy się później.
„Aż do tego sezonu, w którym poszedł za 4 złote”.
Choć ceny okazały się rekordowe, sadownik podkreśla, że film nie jest o rynku, lecz o technologii prowadzenia starych drzew i historii tej kwatery.
Problem Paulareda: owocowanie i wydajność
Odmiana od lat uchodzi za trudną w prowadzeniu i mało wydajną, szczególnie w starszych nasadzeniach.
„Na samym początku Paulared kojarzy nam się oczywiście z owocowaniem na długopędach i ogólnie z małą wydajnością”.
Mokosa wspomina, że kilkanaście lat temu w jego gospodarstwie nie stosowano regulatorów wzrostu, a sposób cięcia powodował ogołocenie gałęzi i słabe plony.
„Wilki (…) cieliśmy na gładko, gałęzie były ogołocone i ten plon nie był zbyt zadowalający”.
Zmiana technologii, która odmieniła sad
Przełom nastąpił po wprowadzeniu regulatora wzrostu i innego systemu cięcia.
„Później zaczęliśmy stosować Regalis, cięcie na tak zwane czopy i (…) wszystko pięknie zaczęło się zabudowywać”.
W tym sezonie sadownik ponownie zmienił strategię — zrezygnował z preparatu, zwiększył nawożenie azotem i postawił na pobudzenie wigoru drzew.
„W tym sezonie poszła podwójna dawka azotu i bez Regalisu, żeby pobudzić troszeczkę ten wigor. No i wyszło, nie chwaląc się, idealnie, bo większość jabłek było 7 w plusie”.
Cięcie, zbiór i ekspozycja na słońce
W filmie dużo miejsca poświęcono praktyce sadowniczej — od cięcia letniego po organizację zbiorów.
„Zbiór przeprowadzam na dwa razy. (…) Wybarwienie jest dużo lepsze od strony południowej i zawsze od strony południowej odbywa się pierwszy zbiór”.
Różnice w dojrzewaniu widać nawet podczas kwitnienia.
„Jednego dnia mamy pełnię kwitnienia na stronie południowej, a strona północna dopiero za dwa dni”.
Stary sad jednak zostaje
Choć wielu producentów decyduje się na likwidację wiekowych kwater, Mokosa przekonuje, że czasem warto spojrzeć na liczby.
„Z jednej strony może taki stary sad to wstyd, ale z drugiej strony, skoro nam się zgadza matematyka, to po co go wyrywać”.
Na koniec zdradza, że drzewa dostały dodatkowe wsparcie w postaci podłoża popieczarkowego, które ma poprawić żyzność gleby.
„Tak że ten Paulared zostanie jeszcze ze mną na jakiś czas. Jak to mówią — stary, ale jary”.
Dlaczego ten film przyciąga uwagę sadowników?
Nagranie Szymona Mokosy to nie tylko sentymentalna podróż do starego sadu, ale też konkretna lekcja praktycznej agrotechniki: jak modyfikować cięcie, nawożenie i regulację wzrostu, by przywrócić produktywność nawet bardzo starym drzewom.
Dla wielu producentów to sygnał, że zanim zapadnie decyzja o wykarczowaniu, warto sprawdzić, czy zmiana technologii nie przyniesie lepszych efektów — zwłaszcza gdy rynek potrafi zaskoczyć.






