Noc z soboty na niedzielę, z 7 na 8 listopada, przyniosła wyraźne spadki temperatury w wielu regionach Polski. Na stacjach meteorologicznych IMGW notowano wartości sięgające niemal −7,5°C. Szczególnie zimno było w rejonie Kozienic, Jeleniej Góry i Kielc. Sadownicy informują jednak o jeszcze większych spadkach temperatury. Według ich relacji lokalnie termometry w sadach wskazywały nawet −10°C. Pokazuje to, jak duże mogą być różnice między oficjalnymi pomiarami a warunkami panującymi w poszczególnych gospodarstwach.
Gdzie było najzimniej? IMGW pokazał poranne odczyty
Według danych synoptycznych IMGW z godziny 4:00 (czas polski) temperatura wynosiła:
- Kozienice: −7,4°C
- Jelenia Góra: −6,3°C
- Kielce: −6,1°C
Kolejne pomiary z automatycznych stacji IMGW, wykonane około godziny 5:10, również potwierdzały utrzymywanie się ujemnych temperatur.
W Płocku zanotowano −3,5°C w powietrzu, ale temperatura gruntu wynosiła już −7,3°C. W Kaliszu było −2,1°C, a przy gruncie −4,2°C. W Niedzicy temperatura powietrza spadła do −5,5°C.
Nie wszędzie występował jednak mróz. Na północnym wschodzie kraju temperatura pozostawała dodatnia. O godzinie 5:10 w Mikołajkach notowano 4,4°C, a w Białymstoku 3,3°C.
Sadownicy informują o temperaturach sięgających nawet −10°C
Oficjalne dane IMGW nie oddają jednak w pełni sytuacji we wszystkich sadach. Sadownicy informują o lokalnych spadkach temperatury sięgających nawet −10°C. Są to wartości niższe od tych, które odnotowano na wymienionych stacjach meteorologicznych.
Tak duże różnice mogą wynikać z lokalnego ukształtowania terenu i warunków panujących w poszczególnych kwaterach. W zagłębieniach terenu, gdzie podczas bezwietrznych i pogodnych nocy gromadzi się chłodne powietrze, temperatura może być znacznie niższa niż na pobliskiej stacji meteorologicznej.
Relacje producentów owoców wskazują jednak, że w części gospodarstw nocny mróz mógł być wyraźnie silniejszy, niż sugerują ogólnodostępne mapy temperatury.
Temperatura przy gruncie ważna również w sadownictwie
Dla producentów owoców szczególnie interesująca jest różnica między temperaturą powietrza a temperaturą przy powierzchni ziemi.
Przykład z Płocka pokazuje, że przy temperaturze powietrza −3,5°C temperatura gruntu wynosiła −7,3°C. Takie różnice mają znaczenie przy ocenie warunków panujących w sadzie, szczególnie w obniżeniach terenu, gdzie może gromadzić się chłodne powietrze.
Odczyt z najbliższej stacji meteorologicznej nie musi odpowiadać warunkom panującym w konkretnej kwaterze. Na wynik wpływają ukształtowanie terenu, osłonięcie stanowiska, zachmurzenie i lokalny mikroklimat.
Przy temperaturach zgłaszanych przez sadowników, dochodzących nawet do −10°C, istotne jest również ustalenie, jak długo utrzymywał się mróz. Krótkotrwały spadek temperatury nie musi mieć takich samych skutków jak wielogodzinne wychłodzenie.
Czy listopadowy mróz może zaszkodzić drzewom owocowym?
Listopad to okres przygotowywania drzew i krzewów owocowych do spoczynku zimowego. Wraz z obniżaniem się temperatury rośliny stopniowo się hartują i zwiększają swoją odporność na niskie temperatury.
Nie oznacza to jednak, że każde drzewo jest już w pełni przygotowane na silny mróz. Znaczenie mają gatunek, odmiana, kondycja rośliny oraz przebieg pogody w poprzednich tygodniach.
Spadki temperatury do −10°C na początku listopada mogą budzić obawy szczególnie tam, gdzie drzewa nie zakończyły jeszcze procesu hartowania. Nie oznacza to automatycznie wystąpienia uszkodzeń mrozowych. Ich ryzyko zależy od stopnia przygotowania roślin do zimy, czasu trwania mrozu i rzeczywistej temperatury tkanek.
Szczególną uwagę należy zwrócić na młode drzewka posadzone jesienią. Ich system korzeniowy nie zdążył jeszcze dobrze rozwinąć się w nowym stanowisku, dlatego są bardziej narażone na niekorzystne warunki. Istotne pozostaje również zabezpieczenie miejsca szczepienia i podstawy pnia.
W sadach, w których liście nadal utrzymują się na drzewach, znaczenie będą miały także kolejne noce z przymrozkami. Silny mróz może przyspieszyć uszkodzenie i opadanie liści, ograniczając czas potrzebny na wycofanie składników pokarmowych do trwałych części rośliny.
Sadownicy powinni sprawdzić warunki w swoich kwaterach
Pojedynczy listopadowy przymrozek nie oznacza automatycznie uszkodzeń w sadach. Nie należy też porównywać jego skutków bezpośrednio z wiosennymi przymrozkami podczas kwitnienia jabłoni czy czereśni. Rośliny znajdują się obecnie na zupełnie innym etapie rozwoju.
Przy zgłaszanych temperaturach sięgających −10°C dobrze jest jednak sprawdzić zapisy z własnych stacji meteorologicznych, szczególnie w niżej położonych częściach gospodarstwa. Znaczenie ma nie tylko najniższa temperatura, ale również czas jej utrzymywania się.
Przygotowania do zimy powinny uwzględniać kondycję drzewek, ich ukorzenienie oraz stan zabezpieczenia młodych nasadzeń.
Noc z 7 na 8 listopada pokazała, że lokalne warunki w sadach mogą być znacznie surowsze, niż wynikałoby to z odczytów najbliższych stacji IMGW. Podczas gdy oficjalne pomiary wskazywały miejscami około −7°C, sadownicy zgłaszali spadki nawet do −10°C. To wyraźny sygnał, że jesienne przymrozki mogą już przybierać charakter silniejszych mrozów, a przygotowanie sadów do zimy staje się coraz pilniejsze.
Źródła danych i informacji:
- IMGW-PIB – dane pomiarowe ze stacji synoptycznych i meteorologicznych.
- Mapapogodowa.pl – odczyty automatycznych stacji IMGW.



