Tegoroczne zbiory jabłek w Polsce mogą być o 18–30 proc. niższe niż w 2025 roku. Sadownicy i eksporterzy mierzą się jednocześnie z wysokimi kosztami transportu oraz presją na ceny jabłek przemysłowych. Mohamed Marawan, właściciel firmy eksportowej SaraFruit, ocenia dotychczasowy przebieg sezonu pozytywnie, ale podkreśla, że branża potrzebuje większej stabilności cenowej i przewidywalnych warunków handlu.
Zbiory jabłek w Polsce niższe niż przed rokiem
Według szacunków przytoczonych przez Mohameda Marawana tegoroczna produkcja jabłek w Polsce ma wynieść od 2,6 do 3 mln ton. Oznaczałoby to spadek o około 18–30 proc. w porównaniu z poprzednim sezonem.
Mimo mniejszych zbiorów Polska utrzymuje pozycję największego producenta jabłek w Europie. Właściciel SaraFruit zaznacza, że dotychczas sezon przebiega korzystnie z punktu widzenia jego firmy.
Sytuacja na rynku pozostaje jednak wymagająca. Oprócz wielkości zbiorów na rentowność handlu wpływają koszty logistyki oraz ceny surowca przeznaczonego do przetwórstwa.
Drogi transport i ograniczona dostępność przewoźników
Jednym z największych problemów eksporterów są obecnie wysokie koszty transportu. Sytuację dodatkowo komplikuje ograniczona dostępność samochodów ciężarowych i kontenerów oraz rosnące ceny paliw.
– Koszty transportu są bardzo wysokie. Brakuje również ciężarówek i kontenerów, a ceny paliw rosną. Nie udało nam się znaleźć alternatywnych rozwiązań tych problemów – mówi Mohamed Marawan.
Jak dodaje, na rynku dostępne są obecnie duże ilości jabłek. To oznacza, że przy wysokich kosztach przewozu eksporterzy muszą szczególnie uważnie kalkulować opłacalność sprzedaży i dostaw do odbiorców.
Dlaczego jabłka przemysłowe są tanie?
W ostatnim czasie pojawiały się doniesienia, że ograniczenia dotyczące importu jabłek z Ukrainy mogą wpływać na spadek cen surowca dla przetwórstwa. Marawan nie zgadza się jednak z taką interpretacją. Jego zdaniem jedną z głównych przyczyn obecnej sytuacji jest duża ilość jabłek przechowywanych od poprzedniego sezonu.
Część producentów zdecydowała się pozostawić owoce w chłodniach, licząc na poprawę cen. Gdy oczekiwana poprawa nie nastąpiła, jabłka zbyt długo pozostawały w przechowywaniu, a następnie trafiły do przetwórstwa.
W efekcie na rynku pojawiła się dodatkowa podaż jabłek przemysłowych, co zwiększyło presję na ich ceny.
Według przedstawiciela SaraFruit znaczenie ma również sytuacja w innych krajach produkujących jabłka.
– Wysokie zbiory odnotowano także w takich krajach jak Włochy, Grecja, Turcja i Liban. To również przyczynia się do utrzymywania niskich cen – wskazuje Marawan.
Oznacza to, że sytuacji na polskim rynku nie można rozpatrywać wyłącznie przez pryzmat krajowej produkcji czy handlu z Ukrainą. Na ceny wpływa również podaż owoców na rynku międzynarodowym.
Eksporter apeluje o stabilizację rynku
Zdaniem Mohameda Marawana branża jabłkowa potrzebuje przede wszystkim większej przewidywalności. Długotrwała presja cenowa i kolejne zakłócenia w handlu mogą odbić się na całym łańcuchu dostaw – od gospodarstw sadowniczych i grup producenckich po firmy handlowe oraz ich zagranicznych odbiorców.
Eksporter ostrzega, że przedłużająca się niepewność może zaszkodzić również relacjom biznesowym, budowanym przez lata między dostawcami a klientami.
– Mam nadzieję, że rynek się ustabilizuje i nie pojawią się kolejne zakłócenia. W przeciwnym razie straty mogą ponieść sadownicy, grupy producenckie i handlowcy, a nasze relacje z klientami mogą zostać nadszarpnięte – podsumowuje właściciel SaraFruit.
Dla polskiego sektora jabłkowego najbliższy okres będzie więc zależał nie tylko od wielkości zbiorów, ale również od możliwości sprzedaży owoców po cenach pokrywających koszty produkcji, przechowywania i transportu.
Źródło: FreshPlaza, wypowiedź Mohameda Marawana, właściciela firmy SaraFruit.



