Uprawa arbuza – łatwa tylko z pozoru. Historia jednego sezonu
Choć kalendarz wskazuje dopiero połowę lutego, wielu rolników przyznaje, że w poprzednich latach o tej porze prace polowe były już w pełnym toku. Tegoroczna zima daje jednak czas na podsumowania, analizę minionego sezonu i planowanie kolejnych decyzji. Takie refleksje stały się punktem wyjścia do głośnego wpisu opublikowanego przez Szymona Kamińskiego na Facebooku „Sadownictwo. Szymonów rozmowy w sadzie.„ w którym szczegółowo opisał swoje doświadczenia z produkcją arbuza.
Gdy produkcja się udaje, a wynik finansowy nie
Uprawa arbuza odmian Mirsinj i Romanza w gospodarstwie autora okazała się największym wyzwaniem ekonomicznym ostatnich lat. Co istotne — problemem nie była jakość owoców. Te, według producenta, były bardzo dobre. Kluczową rolę odegrała natomiast pogoda oraz przesunięcie terminu zbiorów na moment, w którym rynek był już nasycony, a sprzedaż stała się trudna.

To scenariusz, którego obawia się wielu plantatorów: wysoka jakość plonu nie gwarantuje sukcesu finansowego, jeśli zawiodą czynniki niezależne od producenta.
Dylemat na kolejny sezon
Pozostaje pytanie, które zadaje sobie wielu rolników przed nowym rokiem uprawowym: co zrobić dalej?
Na jednym hektarze pola przygotowanym pod arbuza — z rozłożoną wielosezonową folią i systemem fertygacji — trzeba podjąć decyzję. Czy ponownie zaryzykować uprawę wymagającej rośliny, czy postawić na warzywa łatwiejsze do sprzedaży, takie jak ogórki lub dynia? Sezon 2026 może być czasem nauki, ale też kolejnym testem odporności na ryzyko.

Trudny rok dla plantacji
Relacja z sezonu pokazuje, jak wymagająca potrafi być ta uprawa. W wielu gospodarstwach plantacje nie przetrwały wiosny, rozsada bywała słabej jakości, a chwasty stanowiły poważny problem. Dodatkowym wyzwaniem okazał się późny termin sadzenia — 12 czerwca — który według części doświadczonych producentów nie dawał większych szans powodzenia. Chłodne lato, podczas którego częściej potrzebna była bluza niż krótkie spodenki, tylko potwierdziło te obawy.
Mimo to intensywna stymulacja wzrostu, odpowiedni program nawożenia i ochrony roślin pozwoliły nadrobić część strat czasowych. Uprawa pokazała, że przy odpowiedniej wiedzy arbuz potrafi reagować bardzo dynamicznie.

Gorzki smak nadprodukcji
Najbardziej bolesnym elementem sezonu okazała się jednak sprzedaż. Aż 66% plonu pozostało niesprzedane. Część owoców wykorzystano jako nawóz organiczny pod drzewa wiśniowe — prawdopodobnie najdroższy nawóz, jaki kiedykolwiek zastosowano w tym sadzie. Próby rozdawania owoców i akcje promocyjne przyniosły jedynie mieszane efekty: satysfakcję z pomocy innym, ale także falę krytyki.
To pokazuje, jak trudny bywa rynek świeżych owoców i jak niewielka granica dzieli sukces od strat.

Wymagająca, ale wdzięczna roślina
Z doświadczeń producenta wynika, że arbuz nie jest uprawą szczególnie skomplikowaną technologicznie — przynajmniej na pierwszy rzut oka. Roślina szybko reaguje na właściwą stymulację dostosowaną do temperatury i potrafi intensywnie rosnąć. Jednocześnie jest niezwykle „żarłoczna”: pobiera ogromne ilości składników pokarmowych i wody.
Właśnie zapotrzebowanie na wodę okazało się jednym z największych zaskoczeń sezonu. Co więcej, nadmiar wilgoci w okresie intensywnego wzrostu owoców może zaszkodzić plonowi — co wpisuje się w ogólne zasady produkcji wielu gatunków warzyw.
Lekcja dla producentów
Historia ta pokazuje, że uprawa arbuza w polskich warunkach to przedsięwzięcie obarczone dużym ryzykiem. Nawet przy dobrej technologii, wiedzy i zaangażowaniu wynik finansowy może zależeć od pogody i sytuacji rynkowej.
Jeśli więc ktoś uważa, że produkcja arbuza to łatwy biznes, warto spojrzeć na doświadczenia praktyków. Za soczystym owocem stoją miesiące pracy, niepewności i trudnych decyzji.
Więcej na temat uprawy arbuza dowiecie się z wpisu Facebook: Sadownictwo. Szymonów rozmowy w sadzie.






