Sadownicy przed kluczowym momentem sezonu. Co zrobić w jabłoniach i gruszach przed świętami
Początek sezonu w sadach jabłoni i gruszy przynosi umiarkowany spokój, ale jednocześnie wymaga dużej czujności. Sadownicy pytają dziś przede wszystkim o to, jakie zabiegi wykonać, czy presja szkodników już rośnie i jak przebiega wegetacja. Eksperci nie mają wątpliwości, że najbliższe dni, szczególnie okres przedświąteczny, będą kluczowe dla dalszego przebiegu ochrony.
Jabłoń. Pierwsze zarodniki parcha i konieczność działania
Niska presja, ale realne ryzyko infekcji
Jak podkreśla Szymon Jabłoński z Centrum Badań Sadowniczych: Sytuacja w sadach jabłoniowych na początku sezonu wydaje się spokojniejsza niż rok temu, jednak nie oznacza to braku zagrożeń.
„Analizy, które prowadzimy, wskazują, że pierwsze zarodniki workowe dojrzałe już się pojawiły. Nie są to jeszcze ilości olbrzymie. W tamtym roku o tej porze było ich bardzo dużo, teraz mamy ich niewiele” mówi Szymon Jabłoński.
Ekspert wyraźnie zaznacza, że kluczowym czynnikiem pozostaje pogoda. „Jakiś opad deszczu może spowodować wysiew zarodników i do infekcji może dojść, raczej w małej skali w centralnej Polsce, ale w rejonach południowych i południowo wschodnich, gdzie było więcej opadów, ta skala może być już znaczna”.
Kluczowy zabieg przed świętami
W tej sytuacji najważniejszą decyzją jest wykonanie zabiegu zabezpieczającego.
„W centralnej Polsce na pewno należy wykonać zabiegi preparatami miedziowymi i im bliżej świąt, tym lepiej. Trzeba wyczekać do ostatniego dnia przed świętami i wykonać zabieg produktem miedziowym w pełnej dawce” podkreśla Szymon Jabłoński.
Eksperci zgodnie wskazują, że to zabieg, który buduje fundament ochrony na cały sezon. Ogranicza pierwsze infekcje parcha i zabezpiecza drzewa przed chorobami bakteryjnymi.
Różnice regionalne i rozwój wegetacji
W cieplejszych rejonach kraju sytuacja jest bardziej zaawansowana.
„W południowych regionach wegetacja jest w innym miejscu, często tam mamy już zielony pąk. Tam można się pokusić o zabieg fungicydem kontaktowym” wskazuje Szymon Jabłoński.
Szkodniki w jabłoni. Na razie obserwacja zamiast interwencji
Pierwsze sygnały aktywności mszyc
Wraz ze wzrostem temperatur rośnie aktywność szkodników, jednak na tym etapie nie jest ona jeszcze wysoka.
„Wysokie temperatury mogą przyspieszyć wylęg mszyc. Może zacząć się pojawiać mszyca jabłoniowa i pierwsze osobniki mszycy jabłoniowo babkowej” mówi Szymon Jabłoński.
Jednocześnie ekspert uspokaja, że na działania bezpośrednie jest jeszcze czas. „Na zwalczanie tego szkodnika przyjdzie pora bliżej fazy różowego pąka”.
Zabiegi olejowe i ograniczenia pogodowe
Na obecnym etapie możliwe jest wsparcie ochrony poprzez zabiegi olejowe.
„Zabieg preparatem olejowym mógłby być wykonany, nawet łącznie z miedzią, ale trzeba brać pod uwagę przymrozki. Odstęp między zabiegiem a spadkami temperatury musi wynosić co najmniej 24 godziny” zaznacza doradca.
Grusza. Większe zaawansowanie i rosnąca presja miodówki
Intensywne składanie jaj i pierwsze larwy
W sadach gruszowych sytuacja jest wyraźnie bardziej dynamiczna. Wegetacja jest bardziej zaawansowana, a największym zagrożeniem staje się miodówka gruszowa plamista.
„W ciągu ostatnich dwóch trzech tygodni miodówka złożyła znaczne ilości jaj. W wielu miejscach widać już ich przebarwianie, co oznacza, że larwy mogą pojawić się zaraz po świętach” mówi Szymon Jabłoński.
Co istotne, pierwsze larwy zostały już zaobserwowane. „Znaleźliśmy pojedyncze larwy w pąkach kwiatowych. To jeszcze niewielka skala, ale trzeba brać pod uwagę, że po świętach larwy będą się już pojawiać”.
Jakie zabiegi wykonać w gruszach
W tej sytuacji działania powinny być szybkie i zdecydowane.
„Każdy będzie się szykował na zabieg miedzią na gruszach. Zabieg olejem byłby wskazany, bo musimy podać produkt, który zablokuje rozwój zarodków w jajach. Problemem jest pogoda…” podkreśla Szymon Jabłoński.
Ekspert zwraca uwagę na możliwość łączenia preparatów. „Olej z miedzią można stosować na gruszy, natomiast wszystko zależy od warunków pogodowych”.
Warunki pogodowe kluczowe dla bezpieczeństwa zabiegów
„Jeżeli mamy umiarkowane temperatury i brak przymrozków, mieszanina oleju i miedzi nie jest niebezpieczna. Stosowaliśmy ją nawet w bardziej zaawansowanych fazach i nie powodowała uszkodzeń” wyjaśnia Szymon Jabłoński.
Jednocześnie zaznacza ograniczenia. „Olej może ograniczać fotosyntezę. Przy niskich temperaturach roślina może to bardziej odczuć, ale z drugiej strony szkodnik nie będzie czekał, a dostępnych narzędzi jest niewiele”.
Uszkodzenia po zimie i problem niedoboru wody
Objawy uszkodzeń w sadach
W sadach widoczne są także skutki zimy, szczególnie w gruszach.
„Po przecięciu pędów widać przebarwienia w centralnej części, co wskazuje na uszkodzenia wiązek przewodzących. W niektórych sadach obserwujemy także wycieki soków z pąków” mówi Szymon Jabłoński.
Doradca zaznacza jednak, że drzewa mają zdolność regeneracji. „Jeżeli warunki są sprzyjające, drzewa potrafią się regenerować”.
Coraz większe znaczenie nawadniania
Coraz większym problemem staje się brak opadów.
„Nie ma wody, bo nie pada. To może ograniczać procesy regeneracyjne. Po okresie ocieplenia trzeba będzie poważnie rozważyć włączenie nawadniania” podkreśla Szymon Jabłoński.
Kluczowe decyzje przed świętami zdecydują o sezonie
Obecny etap sezonu nie przynosi jeszcze dużej presji chorób i szkodników, ale wymaga precyzyjnych decyzji i dobrego wyczucia momentu zabiegów.
Najważniejsze działania koncentrują się dziś wokół zabezpieczenia jabłoni przed pierwszymi infekcjami parcha oraz ograniczenia rozwoju miodówki w gruszach. Najbliższe dni zdecydują o tym, czy sadownicy wejdą w sezon z dobrze przygotowanymi sadami, czy będą zmuszeni reagować na narastające problemy w kolejnych tygodniach.







