w ,

Czy otwierać teraz komory? „Tak, ale nie z Galą”!

Na rynku jabłek znowu wrze. Telefony dzwonią, chłodnie pełne, grupy producenckie liczą każdy ruch. Otwierać komory czy jeszcze czekać? Sprzedawać Galę czy trzymać do marca? A może postawić na czerwone sporty?

W tej kakofonii decyzji pada zdanie, które warto zapamiętać.

„Otwierać komory tak, ale nie z Galą.”

Tak mówi Dominik Dobrosz z firmy Platinum Fruits. I trudno o bardziej celne podsumowanie obecnej sytuacji.

Gala? Rynek jest już pełny

Przez lata Gala była królową eksportu. Kolor, powtarzalność, stabilny popyt. W lutym coś jednak pękło. Cena zakupu spada, sprzedaż zwolniła, a eksporterzy mają zakontraktowane partie i – mówiąc wprost – kolejkę dostawców.

Jak słyszymy:

„Rynek Gali jest nasycony na ten moment. Mamy poumawianych sadowników w kolejce do otwierania.”

W praktyce oznacza to jedno: jeśli ktoś dziś otworzy komorę z Galą „na własną rękę”, może zostać z towarem. Pytamy Dominika: jak płynnie „idzie” gala w tym tygodniu?

„Jeden, dwa samochody na tydzień. To nie jest tempo, które rozładuje przechowalnie w całym kraju.”

Czerwone wraca do łask

A jednak nie wszystko stoi. Wręcz przeciwnie – są odmiany, które „idą ostro”.

Red Chief, King Roat, Jeronimo, mocno wybarwione sporty. Intensywnie czerwone, twarde, eksportowe.

„Red Cap idzie ostro. Te sporty ceną dorównały obecnie Gali.”

To ważny sygnał dla sadowników: rynek premiuje dziś kolor i jakość premium. Tam, gdzie jabłko ma głęboki odcień, dobrą jędrność i nadaje się na dłuższy transport, handel wciąż oddycha pełną piersią.

Eksport nie wybacza słabej jędrności

Kierunki takie jak Dubaj, Libia nie są rynkami „na próbę”. Tam jabłko musi dojechać w formie.

Jak mówi Dobrosz w tym roku jedna partia Gali o słabszej jędrności została odrzucona przez kontrahenta. Bez sentymentów.

„Musi być jakość. Na dłuższy transport nie ma kompromisów.”

Dobra wiadomość? Większość jabłek kupowanych od sadowników trzyma wysoki poziom. Jędrność powyżej 7,5, brak większych reklamacji, stabilna jakość także w odmianie Golden czy Red Jonaprince. Sezon przechowalniczy – przynajmniej na razie – broni się.

Idared? Zapytania są, ale…

Rumunia pyta. Telefony się pojawiają. Tyle że ceny nie rozpieszczają.

„To ceny które oferuje Serbia, czy Rumunia na Idareda, to cena dla sadownika, który ma sortownie w domu…”

I w tym jednym zdaniu zawiera się cała prawda o rynku odmian przemijających – popyt jest, ale marży często brak.

Felietonowa puenta

Rynek jabłek uczy pokory. Uczy też, że nie każda decyzja o otwarciu komory jest decyzją handlową – czasem to decyzja strategiczna. Dziś nie chodzi o to, czy otwierać. Chodzi o to, co otwierać. Bo w sezonie, w którym Gala przestała być oczywistym wyborem, wygrywają ci, którzy czytają rynek szybciej niż inni.

A słowa Dominika Dobrosza mogą być dla wielu drogowskazem:

„Otwierać komory tak, ale nie z Galą.”

I może właśnie w tej prostocie kryje się najlepsza analiza obecnej sytuacji.

 

Kontakt w sprawie współpracy handlowej:

Dominik Dobrosz tel. 669 429 948

UDOSTĘPNIJ

Ponad 200 plantatorów w jednym miejscu! To, co pokazano w Mszczonowie, może zmienić rynek porzeczki w 2026 roku

Szymon Jabłoński: W gruszy – widać przebarwienia, ale bez paniki. Najbardziej ucierpiały brzoskwinie, nektaryny i morele!