w

Zraszanie nadkoronowe – skuteczne, ale ryzykowne! Dlaczego sadownicy rezygnują z takiej ochrony tej nocy?

Przymrozki do -7°C według IMGW, ale sadownicy zachowują spokój. Dlaczego nie włączają ochrony?

W nocy z 9 na 10 kwietnia prognozy Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wskazują na możliwość spadków temperatur nawet do -7°C przy gruncie. Mimo to wielu sadowników – szczególnie z rejonu Grójca i Warki – deklaruje, że nie zamierza uruchamiać zraszania nadkoronowego.

Decyzja ta, choć na pierwszy rzut oka ryzykowna, ma solidne uzasadnienie agrotechniczne i wynika zarówno z aktualnej fazy rozwojowej drzew, jak i realnej oceny warunków pogodowych.

Faza rozwojowa kluczowa dla odporności

Obecnie w większości sadów centralnej Polski dominuje faza zielonego pąka (BBCH 53–55). To moment, w którym:
  • tkanki są jeszcze stosunkowo odporne na niskie temperatury,
  • próg uszkodzeń dla jabłoni wynosi zwykle około -3 do -4°C,
  • dla gruszy (często nieco bardziej zaawansowanej) odporność jest nieco niższa, ale nadal znacząca.

Sadownicy podkreślają, że prognozowane przez nich realne temperatury (-2 do -4°C) mieszczą się w granicach tolerancji tej fazy.

Zraszanie nadkoronowe – skuteczne, ale ryzykowne

Zraszanie nadkoronowe działa na zasadzie wydzielania ciepła podczas zamarzania wody (ciepło krystalizacji), co pozwala utrzymać temperaturę tkanek roślinnych w okolicach 0°C.

Jednak skuteczność tej metody zależy od spełnienia kilku kluczowych warunków:

  • stabilnej temperatury poniżej 0°C,
  • braku silnego wiatru,
  • ciągłości zraszania aż do całkowitego rozmarznięcia lodu,
  • odpowiedniej wydajności instalacji.

W przeciwnym razie technologia może przynieść więcej szkód niż pożytku.

Dlaczego sadownicy rezygnują z ochrony tej nocy?

Rozbieżność między prognozą a lokalnym mikroklimatem

Sadownicy bazują nie tylko na prognozach ogólnych, ale również na:

  • własnych stacjach meteo,
  • doświadczeniu lokalnym (różnice nawet 2–3°C między sadami),
  • obserwacji przebiegu temperatur w poprzednich dniach.

W wielu gospodarstwach przewidywany spadek to maksymalnie -4°C, a nie -7°C.

Ryzyko uszkodzeń mechanicznych przez lód i wiatr

To jeden z najważniejszych argumentów praktycznych.

Jeśli po nocy:

  • temperatura utrzymuje się blisko 0°C,
  • lód nie topnieje szybko,
  • pojawia się wiatr,

wówczas może dojść do:

  • mechanicznego odrywania pąków i zawiązków,
  • uszkodzeń krótkopędów,
  • zwiększenia strat zamiast ich ograniczenia.

W fazie zielonego pąka tkanki są bardzo delikatne – jak podkreślają sadownicy: „wystarczy dotknąć i pąk się urywa”.

Ryzyko długotrwałego oblodzenia

Przy niekorzystnym układzie pogodowym (kilka dni chłodu) może dojść do sytuacji, w której:

  • instalacja musi pracować ciągle przez 2–3 doby,
  • na drzewach utrzymuje się gruba warstwa lodu,
  • dochodzi do przeciążenia konstrukcji drzew i dodatkowego stresu fizjologicznego.

Wiatr – czynnik dyskwalifikujący

Zraszanie nadkoronowe przy wietrze:

  • traci efektywność (nierównomierne pokrycie wodą),
  • zwiększa parowanie i wychładzanie,
  • potęguje ryzyko uszkodzeń mechanicznych.

Głos praktyków z regionu Grójca i Warki

Wojciech Kot (okolice Grójca)

„Nie włączę. Myślę, że więcej niż -4°C nie będzie. W tej fazie nic się nie stanie. A jak będzie wiatr przy rozmarzaniu, to wszystkie pąki mogą spaść.”

Grzegorz Żółcik (okolice Grójca)

„Nie uruchamiam, bo boję się większych szkód niż pożytku. Moja stacja pokazuje maksymalnie -2°C.”

Mariusz Napiórkowski (okolice Warki)

„To jest głupota dziś włączać. Za wcześnie i może się okazać, że instalacja będzie chodzić trzy dni, jak w zeszłym roku.”

Paulina Przybyłka (okolice Warki)

„Nie włączamy zraszania – za bardzo wieje.”

Wnioski dla praktyki sadowniczej

Decyzja o uruchomieniu ochrony przeciwprzymrozkowej powinna być zawsze:

  • lokalna, nie ogólnokrajowa,
  • oparta na fazie fenologicznej,
  • uwzględniająca wiatr, wilgotność i dynamikę temperatur,
  • skalkulowana pod kątem ryzyka technologicznego.

W analizowanej sytuacji wielu sadowników uznało, że:  ryzyko wynikające z użycia zraszania jest większe niż potencjalne straty od przymrozku

To przykład świadomego zarządzania ryzykiem, opartego nie tylko na prognozach, ale przede wszystkim na doświadczeniu i znajomości własnych sadów.

UDOSTĘPNIJ

50 zł na jedną przezimowaną rodzinę pszczelą!