w

Zimowanie drzewek owocowych w sezonie 2026 – ocena Ryszarda Nowakowskiego ze szkółki Arno

Sezon zimowy 2026 przyniósł warunki, których wielu sadowników nie obserwowało od lat. Powrót do „prawdziwej zimy” stał się nie tylko tematem dyskusji, ale także ważnym testem dla kondycji sadów i materiału szkółkarskiego. Jak podkreśla Ryszard Nowakowski, ocena tej zimy wymaga spojrzenia zarówno na przebieg pogody, jak i przygotowanie roślin.

Powrót „normalnej” zimy

Według Nowakowskiego, zima 2026 była zjawiskiem bardziej typowym niż ekstremalnym:

„Jeżeli chodzi o zimę, którą mieliśmy w roku 26, no to po raz pierwszy od nie wiem 10, 12 lat pojawiła się prawdziwa zima, taka jaka dla naszego kraju, dla tej szerokości geograficznej powinna być co roku. Więc dla mnie nie jest to żadnym zaskoczeniem, że takie zimy są, bo takie zimy były i pewnie będą, bo mieszkamy tu, gdzie mieszkamy.”

Ekspert zwraca uwagę, że obecne obawy wynikają raczej z przyzwyczajenia do łagodniejszych zim w ostatnich latach niż z rzeczywistej ekstremalności warunków.

Czy doszło do uszkodzeń drzew?

Odpowiedź nie jest jednoznaczna. W opinii Nowakowskiego uszkodzenia mogły wystąpić, ale mają charakter lokalny:

„Czy w związku z tym należałoby w jakiś sposób patrzeć na to, że nastąpiły jakieś poważne uszkodzenia? Myślę, że tutaj lokalnie przypuszczam, że pewnie tak (…), szczególnie w gatunkach bardziej wrażliwych jak czereśnia, brzoskwinia, morela (…), ale też nie wszędzie.”

Kluczowe znaczenie miały: lokalne spadki temperatur, obecność lub brak okrywy śnieżnej, stopień przygotowania sadów do zimy.

Znaczenie jesieni i przebiegu wiosny

Jednym z najważniejszych czynników, który zadecydował o dobrej kondycji drzew, była jesień 2025 roku:

„Generalnie jesień była bardzo korzystna. Bardzo powoli schodziły temperatury, drzewa ładnie zrzuciły liście, więc wszystko przebiegało bardzo dobrze.”

Równie istotna okazała się wiosna 2026:

„Wiosna, ja też oceniam ją bardzo pozytywnie (…). To, że mamy spokojne wchodzenie w tę wiosnę i stopniowe podnoszenie się temperatur, dla regeneracji jest to bardzo, bardzo korzystne.”

Brak gwałtownego ocieplenia sprzyja regeneracji roślin, które mogły zostać lekko uszkodzone zimą.

Nowakowski uspokaja sadowników w kontekście młodych drzewek:

„Generalnie spadki temperatur do -30 to nie są takie temperatury, przy którym materiał roślinny jabłoni powinien ucierpieć, a nawet wiśni.”

Jednak podkreśla, że sytuacja nie była jednolita w całym kraju: w niektórych regionach występowała okrywa śnieżna (10–15 cm lub więcej), w innych jej brak zwiększał ryzyko uszkodzeń.

Dlatego:

„Bałbym się uogólnień i stwierdzeń dla całego kraju, ponieważ te temperatury spadały lokalnie.”

Co zwiększało ryzyko podmarznięć?

Największe problemy mogły wystąpić nie z powodu samej temperatury, lecz stanu roślin:

„Drzewa, które były porażone chorobami kory i drewna, (…) mają gorszą zimoodporność (…). Albo przenawożone (…). Tam pewnego rodzaju mogą pojawić się podmarznięcia.”

Kluczowe błędy to:

  • brak odpowiedniego przygotowania sadu do zimy,
  • nadmierne nawożenie,
  • obecność chorób.

Najważniejsza lekcja? Odpowiednie przygotowanie do zimy ma większe znaczenie niż same spadki temperatur. Jak pokazuje ten sezon, dobrze prowadzone sady poradziły sobie z warunkami, które jeszcze kilkanaście lat temu były standardem.

Zapraszamy do obejrzenia całego wywiadu z Ryszardem Nowakowski ze szkółki Arno:

 

UDOSTĘPNIJ

Jakie odmiany dominują w szkółkach? Aktualne trendy w produkcji! Wizyta w szkółce Arno.

Podstawowe narzędzie oceny ryzyka infekcji – Tabela Millsa