Wiśnie na słabej glebie i różne podkładki. Czy gęste sadzenie wiśni ma sens? Przemysław Kapka dzieli się ciekawymi obserwacjami

by kobieta

Czy silnie rosnąca podkładka zawsze zapewnia lepszy wzrost wiśni? Czy bardzo gęste sadzenie rzeczywiście się opłaca? Przemysław Kapka, doświadczony sadownik uprawiający wiśnie od wielu lat, przedstawia swoje obserwacje z sadu. Nie brakuje zaskoczeń – zarówno w kwestii podkładek, jak i siły wzrostu drzew oraz liczby kwiatów w pąku.

Czereśnia ptasia czy antypka? Zaskakujące wyniki na słabej glebie

Jednym z największych zaskoczeń Przemysława Kapki w tym sezonie okazało się zachowanie wiśni posadzonych na różnych podkładkach. Sadownik zwraca uwagę przede wszystkim na warunki glebowe – drzewa rosną na bardzo słabym stanowisku, zaliczanym do V i VI klasy bonitacyjnej.

Wcześniej na tym polu uprawiano aronię, która bez nawadniania radziła sobie słabo. Mimo trudnych warunków zdecydowano się na posadzenie wiśni na czereśni ptasiej, czyli podkładce charakteryzującej się silnym wzrostem.

Efekt okazał się jednak odwrotny od oczekiwanego. Jak pokazuje sadownik, przyrosty drzewek na czereśni ptasiej wynoszą zaledwie około 20–30 cm. Dla porównania wiśnie rosnące na antypce, znajdujące się w sąsiedniej części nasadzenia, charakteryzują się wyraźnie większymi przyrostami.

Obserwacja ta pokazuje, że sama siła wzrostu podkładki nie przesądza o tym, jak drzewo będzie rozwijało się w konkretnych warunkach. W przypadku słabych gleb warto więc dokładnie analizować zachowanie poszczególnych kombinacji podkładka–odmiana w danym stanowisku.

Czy gęste sadzenie wiśni ma sens?

Kolejnym tematem poruszonym przez Przemysława Kapkę jest gęstość sadzenia. Sadownik porównuje drzewa rosnące w dziewięcioletnim sadzie, w którym część wolnej przestrzeni uzupełniono dodatkowymi drzewkami.

W tym przypadku odległość między drzewami wynosi około 80 cm, podczas gdy w pierwotnym nasadzeniu było to 1,60 m.

– Po prostu nie ma sensu tak gęstego sadzenia, ponieważ drzewa posadzone co 1,60 m podobnie szybko zajęły przestrzeń, a przewodniki są mocniejsze i mają więcej pokarmu z ziemi, bo większy korzeń. Dzięki temu są sztywniejsze – wyjaśnia sadownik, podsumowując swoje obserwacje.

Z jego doświadczeń wynika, że samo zwiększenie liczby drzew na hektar nie musi przekładać się na szybsze wypełnienie przestrzeni koronami ani na uzyskanie mocniejszych drzew. Przy podejmowaniu decyzji o rozstawie należy zatem uwzględnić nie tylko tempo zajmowania przestrzeni, lecz także siłę wzrostu, budowę systemu korzeniowego i stabilność przewodników.

Gęstszy sad może pomóc uzupełnić luki po wypadających drzewach

Przemysław Kapka odniósł się również do komentarzy, które pojawiły się po jego wcześniejszym materiale. Jednym z poruszanych zagadnień była właśnie gęstość nasadzenia.

Sadownik podkreśla, że takie rozwiązanie ma także swoje zalety. W uprawie wiśni zdarza się, że drzewa wypadają z powodu chorób, między innymi antraknozy czy srebrzystości liści. Powstające w ten sposób luki w rzędach utrudniają efektywne wykorzystanie powierzchni sadu, a zabiegi ochrony roślin i nawożenia wykonywane w pustych miejscach oznaczają dodatkowe straty.

W gęściej posadzonym sadzie uzupełnienie wolnej przestrzeni może być łatwiejsze. Jak zauważa Kapka, lukę można próbować wypełnić, odpowiednio prowadząc jedną lub dwie gałęzie sąsiedniego drzewa.

To istotny argument w gospodarstwach, w których liczy się maksymalne wykorzystanie powierzchni produkcyjnej. Trzeba jednak pamiętać, że efekt zależy również od kondycji drzew, sposobu prowadzenia koron i przyjętego systemu uprawy.

Mechaniczny zbiór i wydajność coraz ważniejsze

Jak zaznacza Przemysław Kapka, decyzje dotyczące rozstawy drzew wynikają także z sytuacji ekonomicznej w sadownictwie. Przy coraz mniejszych marżach producenci szukają sposobów na zwiększenie wydajności i przyspieszenie wejścia nasadzeń w okres owocowania.

W jego gospodarstwie jednym z elementów tej strategii jest gęstsze sadzenie połączone z mechanicznym zbiorem owoców.

Nie oznacza to jednak, że jeden schemat nasadzenia sprawdzi się w każdym sadzie. Dobór rozstawy powinien uwzględniać między innymi warunki glebowe, zastosowaną podkładkę, siłę wzrostu drzew oraz technologię zbioru. Obserwacje z praktyki mogą być cenną wskazówką dla sadowników planujących nowe kwatery, ale wymagają odniesienia do warunków panujących we własnym gospodarstwie.

Nawet siedem kwiatów z jednego pąka

Na koniec Przemysław Kapka podzielił się jeszcze jedną ciekawostką dotyczącą kwitnienia wiśni. Powszechnie spotyka się sytuacje, w których z jednego pąka rozwijają się dwa lub trzy kwiaty. Sadownik zaobserwował jednak u siebie przypadek, w którym z jednego pąka wyrastało ich aż siedem.

To kolejny przykład tego, jak wiele interesujących zjawisk można dostrzec podczas regularnej obserwacji drzew w sadzie.

Wnioski z obserwacji Przemysława Kapki pokazują, że w uprawie wiśni warto patrzeć nie tylko na zalecenia dotyczące podkładek i rozstawy, ale również na rzeczywistą reakcję drzew na lokalne warunki. Różnice w przyrostach, trwałości nasadzeń i możliwościach mechanizacji mogą mieć istotne znaczenie dla organizacji i opłacalności produkcji.

Zostaw komentarz

Może Cię również zainteresować

Kobieta w sadzie
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.