w

Szymon Mokosa sprawdził pąki w sadzie. Wyniki mogą zaskoczyć wielu sadowników

Cięcie jabłoni dobiega końca. Sadownicy zaczynają analizować kondycję drzew i zagrożenia w sadach

W wielu sadach kończy się już zimowe cięcie jabłoni. To moment, w którym sadownicy mogą dokładniej ocenić kondycję drzew, zapąkowanie oraz potencjalne zagrożenia ze strony szkodników. W najnowszym materiale na kanale YouTube Szymona Mokosy sadownik i doradca dzieli się obserwacjami z kwatery odmiany Red Jonaprince, pokazując na praktycznym przykładzie, jak wygląda sytuacja w sadach u progu nowego sezonu.

Cięcie w kwaterze Red Jonaprince – raczej „spacer” niż intensywna praca

W prezentowanej kwaterze zimowe cięcie było w tym roku bardzo ograniczone. Jak podkreśla sadownik, drzewa nie wymagały silnej ingerencji.

„Cięcie jabłoni powoli dobiega końca, a teraz znajdujemy się w kwaterze Red Jonaprince’a. Jak widzimy, cięcie tutaj to za duże słowo – bardziej to był spacerek.”

Tak niewielka potrzeba cięcia wynika przede wszystkim z charakterystyki odmiany oraz warunków panujących w sadzie. Red Jonaprince jest odmianą znaną z dużych owoców, dlatego zbyt intensywne cięcie mogłoby jeszcze bardziej zwiększyć ich kaliber, co nie zawsze jest korzystne handlowo.

„Te owoce tutaj nigdy nie były za drobne, a jak wiadomo – Red Jonaprince gruby to też lipa.”

Dodatkowym argumentem przemawiającym za delikatnym podejściem do cięcia był brak problemów z wybarwieniem w poprzednich sezonach.

Bardzo dobre zapąkowanie drzew

Podczas lustracji drzew wykonano również tzw. test wazonowy, który pozwala ocenić, czy pąki są kwiatowe czy liściowe. Wyniki okazały się bardzo obiecujące.

„Z przeprowadzonego testu wazonowego wynika, że tutaj te wszystkie pączki to są pąki kwiatowe.”

Co ciekawe, pąki liściowe pojawiają się głównie na końcach pędów.

„To, co nas trochę może zdziwiło albo i nie, to że na końcach jednak są pąki liściowe. Ale na szczęście jest ich naprawdę niewiele – tylko na tych czubeczkach.”

Zdaniem doradcy taka struktura zapąkowania jest bardzo korzystna, ponieważ zdecydowana większość pąków ma charakter kwiatowy, co zapowiada potencjalnie wysoki plon.

Zrezygnowano z cięcia korzeni

Pierwotnie rozważano wykonanie cięcia korzeni w tej kwaterze, jednak po ocenie wigoru drzew zdecydowano się z tego zabiegu zrezygnować.

„Mieliśmy tutaj nawet przeprowadzić cięcie korzeni, ale się z tego wycofamy, bo jak widzimy wigor drzew nie jest zbyt mocny, zapąkowanie duże, a patyków tu praktycznie nie ma.”

Oznacza to, że drzewa nie wykazują nadmiernego wzrostu wegetatywnego, który należałoby ograniczać.

Podczas cięcia warto kontrolować szkodniki

Zimowe cięcie to również dobry moment na dokładną lustrację drzew pod kątem obecności szkodników. W trakcie nagrania zwrócono uwagę na obecność tarcznika niszczyciela, który coraz częściej pojawia się także w sadach centralnej Polski.

„Podczas cięcia warto lustrować swoje drzewa pod kątem szkodników. Na pniach można znaleźć różne niespodzianki – na przykład tarcznik niszczyciel.”

Jeszcze kilka lat temu był on kojarzony głównie z południem kraju.

„Tarcznik niszczyciel bardziej kojarzony był z południem Polski, ale coraz częściej widywany jest w sadach grójeckich.”

Zabiegi olejowe – standard w ochronie

W przypadku tarczników bardzo ważne są zabiegi olejowe, jednak muszą być wykonane w odpowiednim momencie.

„Zabiegi olejowe powinny być już dla nas standardem, ale nie mogą być przeprowadzone zbyt wcześnie.”

Kluczowe jest rozpoczęcie wegetacji oraz aktywność szkodnika.

„Musi ruszyć wegetacja, a razem z nią musi zacząć żerować tarcznik, ponieważ żywi się sokami komórkowymi rośliny.”

Bawełnica korówka przetrwała mrozy

Podczas lustracji dolnych części pni oraz miejsc przyrostów korzeniowych można zauważyć także obecność bawełnicy korówki.

„Pod liśćmi można znaleźć sporą presję bawełnicy.”

Okazuje się, że nawet silne mrozy tej zimy nie zniszczyły populacji tego szkodnika.

„Jeżeli ktoś myśli, że ta bawełnica nie przetrwała dużych mrozów, to niestety jest w błędzie – jak tutaj widać, ma się doskonale.”

Część kolonii rzeczywiście została uszkodzona przez mróz, ale skala tego zjawiska jest niewielka.

„Rzeczywiście widziałem na gładkim pniu, że była sucha bawełnica, ale nie oszukujmy się – to może kilka procent.”

Nawożenie – trudna decyzja po suchej zimie

Kolejnym tematem poruszonym w materiale jest nawożenie. W sadzie wcześniej zastosowano węglan wapnia oraz siarczan wapnia, jednak ze względu na niewielką ilość opadów nawozy nie zostały jeszcze w pełni rozpuszczone.

„Siarczan wapnia niestety trochę nam tutaj leży, bo mimo że zima była sroga, to efektu przepłukiwania praktycznie nie mieliśmy.”

Dopiero topniejący śnieg przyniósł niewielką ilość wilgoci w glebie.

„Dopiero teraz, jak śniegi się rozpuściły, trochę tej wilgoci było, ale na razie na horyzoncie nie widać deszczy.”

Sadownicy rozważają więc w najbliższym czasie zastosowanie nawozów azotowych.

„Zastanawiamy się, czy pod koniec przyszłego tygodnia nie wyjechać już z nawozami azotowymi, bo – jak to mówią – lepiej, żeby azot czekał na roślinę niż roślina ma czekać na azot.”

Potas – tylko w formie siarczanu

Szymon zwraca także uwagę na wybór formy nawozu potasowego.

„Jeżeli ktoś chciałby jeszcze rozsypywać nawozy potasowe, to już tylko siarczan potasu.”

Stosowanie chlorku potasu w tym okresie może być niebezpieczne dla roślin.

„Chlorki mogą już być szkodliwe dla roślin.”

Dodatkowo obecność chloru w glebie może wpływać na jej zakwaszenie.

„Chlorek, który odłączy się od potasu, połączy się z wapniem i dopiero wtedy zostanie przepłukany, więc możemy mieć efekt delikatnego zakwaszenia.”

opracowanie własne na podstawie materiału Szymona Mokosy na kanale YouTube

UDOSTĘPNIJ

Nowe przepisy w prawie o ruchu drogowym 2026. Ważne zmiany dla rolników i sadowników!