Niecodzienna interwencja dolnośląskich policjantów mogłaby posłużyć za scenariusz sensacyjnego filmu — z tą różnicą, że zamiast szybkich samochodów główną rolę odegrał… traktor.
Do zdarzenia doszło w środę, 18 marca, na terenie gminy Radwanice. Dzielnicowi patrolujący okolicę zwrócili uwagę na ciągnik rolniczy z przyczepą, który poruszał się po drodze publicznej bez tablic rejestracyjnych i bez tylnego oświetlenia. Już na pierwszy rzut oka było jasne, że pojazd nie powinien znajdować się w ruchu.
Funkcjonariusze natychmiast podjęli interwencję. Włączyli sygnały świetlne i dźwiękowe, dając kierowcy wyraźny znak do zatrzymania. Ten jednak zignorował polecenia i kontynuował jazdę. Policjanci zrównali się z traktorem — jeden z nich gestami i krzykiem próbował nakłonić mężczyznę do zatrzymania. Bez skutku.
Kierowca nagle skręcił w polną drogę i na chwilę się zatrzymał. Gdy policjant podszedł do pojazdu, sytuacja przybrała nieoczekiwany obrót — traktorzysta gwałtownie ruszył i ponownie zaczął uciekać.
Po krótkim pościgu doszło do momentu, który zaskoczył nawet doświadczonych funkcjonariuszy. Mężczyzna zatrzymał pojazd, po czym wrzucił wsteczny bieg i z impetem uderzył w radiowóz. Siła była na tyle duża, że ciągnik pchnął policyjny samochód przez kilka metrów, obracając go w poprzek drogi.
To jednak nie był koniec ucieczki. Policjanci, pozostawiając uszkodzony radiowóz, ruszyli za sprawcą pieszo. Po krótkim czasie dotarli do pobliskiej miejscowości, gdzie odnaleźli zarówno 68-letniego mężczyznę, jak i ukryty za jedną z posesji traktor z przyczepą.
Jak się okazało, kierowca był trzeźwy, jednak pojazd, którym się poruszał, nie był dopuszczony do ruchu. Nie posiadał ani rejestracji, ani obowiązkowego ubezpieczenia OC.
Mężczyzna został zatrzymany i teraz odpowie przed sądem. Za niezatrzymanie się do kontroli drogowej grozi mu nawet do 5 lat pozbawienia wolności. To jednak nie wszystko — będzie musiał również pokryć koszty zniszczeń oraz zapłacić wysokie kary związane z brakiem ubezpieczenia.
Ta historia pokazuje, że nawet na spokojnych, wiejskich drogach może dojść do zdarzeń rodem z sensacyjnych filmów — choć ich konsekwencje są jak najbardziej realne.







