Dane przedstawione przez dr hab. Monikę Stanny z IRWiR PAN podczas AgroWoman Impact 2026 pokazują, jak dużą rolę kobiety odgrywają w polskim rolnictwie. Jednocześnie ujawniają problem, który dotyczy również gospodarstw sadowniczych: odpowiedzialność kobiet za produkcję i rozwój gospodarstwa nie zawsze idzie w parze z formalnym uznaniem ich pracy, wpływem na decyzje i dostępem do reprezentacji w branży.
Rolniczka, czyli kto?
Kto prowadzi polskie gospodarstwo rolne? Osoba ubezpieczona w KRUS, właścicielka ziemi, osoba kierująca produkcją, beneficjentka dopłat, a może każda kobieta, która na co dzień współtworzy rodzinne gospodarstwo? W zależności od przyjętej definicji odpowiedź będzie inna.
Ten problem stał się jednym z najważniejszych wątków wystąpienia dr hab. Moniki Stanny z Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN podczas konferencji AgroWoman Impact 2026, która odbyła się 22 października w Warszawie. Prezentacja zatytułowana „Rolniczka – czyli kto?” pokazała, że kobiety są obecne w polskim rolnictwie na znacznie większą skalę, niż może sugerować obraz osób formalnie kierujących gospodarstwami.
W rozmowie z PAP z 15 października badaczka ujęła tę różnorodność następująco: „To jest bardzo zróżnicowana grupa i w zasadzie łatwiej byłoby mi powiedzieć, kim one nie są”.
Właśnie dlatego odpowiedź na pozornie proste pytanie o liczbę rolniczek wymaga spojrzenia na kilka różnych źródeł danych.
1,1 mln kobiet w rolnictwie, ale tylko część widoczna w rejestrach
Podczas konferencji przedstawiono zestawienie danych z KRUS, GUS, Powszechnego Spisu Rolnego, systemów związanych z kierowaniem gospodarstwami oraz Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.
Wyniki pokazują, jak bardzo liczebność kobiet w rolnictwie zależy od tego, co właściwie mierzymy.

Ważne zastrzeżenie: tych liczb nie można dodawać ani traktować jako konkurencyjnych szacunków tej samej populacji. Każda opisuje inną grupę kobiet i inny wymiar ich obecności w rolnictwie.
Najbardziej wymowna jest różnica między ponad 1,1 mln kobiet zaliczanych do rodzinnej siły roboczej gospodarstw indywidualnych a 282 tys. kobiet uwzględnionych w kategorii łączącej kierowanie gospodarstwem z rolą jego użytkowniczki.
Nie oznacza to, że pozostałe kobiety nie pracują ani nie uczestniczą w podejmowaniu decyzji. Pokazuje natomiast, że formalne definicje nie zawsze pozwalają zobaczyć cały zakres aktywności na wsi.
Co te liczby oznaczają dla sadowników?
W gospodarstwie sadowniczym praca nie kończy się na prowadzeniu ciągnika, cięciu drzew, ochronie roślin czy zbiorze owoców. Na wynik ekonomiczny wpływają również planowanie inwestycji, rozliczenia, dokumentacja, kontakt z instytucjami, organizacja pracowników sezonowych, współpraca z odbiorcami oraz decyzje dotyczące przechowywania i sprzedaży plonów.
W wielu gospodarstwach rodzinnych zadania te są dzielone między członków rodziny. Kobieta może współdecydować o zakupie maszyn, inwestycji w system nawadniania, modernizacji chłodni czy wyborze kierunku rozwoju produkcji, a jednocześnie nie być jedyną osobą formalnie wskazywaną jako kierująca gospodarstwem.
To rozróżnienie ma znaczenie nie tylko symboliczne. Status formalny może wpływać na to, jak dana osoba jest identyfikowana w danych administracyjnych, strukturach branżowych i debacie o przyszłości rolnictwa.
Dlatego warto spojrzeć na własne gospodarstwo z praktycznej perspektywy: kto rzeczywiście podejmuje decyzje inwestycyjne, kto odpowiada za dokumentację, kto kontaktuje się z instytucjami i kto ma dostęp do informacji o nowych formach wsparcia? Czy te kompetencje są odzwierciedlone w formalnym podziale odpowiedzialności?

Nie tylko pomoc w gospodarstwie, lecz współzarządzanie
Wyniki badania „Rolniczki 2024”, prowadzonego przez IRWiR PAN we współpracy z Fundacją AgroWoman, pozwalają spojrzeć na tę kwestię szerzej.
Analiza odpowiedzi prawie 600 respondentek wykazała, że 64 proc. prowadzi gospodarstwo wspólnie z mężem lub partnerem, a 16 proc. kieruje nim samodzielnie. Ponad 90 proc. badanych podejmuje decyzje inwestycyjne samodzielnie lub wspólnie z partnerem.
To ważne liczby z punktu widzenia przyszłości gospodarstw rodzinnych. Pokazują, że współudział kobiet w decyzjach dotyczących majątku, produkcji i rozwoju nie jest marginesem, lecz istotnym elementem zarządzania.
Badaczki zwracają także uwagę na dwuzawodowość. Około jedna trzecia respondentek łączy pracę w gospodarstwie z aktywnością zawodową poza rolnictwem. Dodatkowe źródło dochodów może zwiększać bezpieczeństwo ekonomiczne rodziny, szczególnie gdy sam dochód z produkcji rolnej nie daje wystarczającej stabilności.
Dla sadownictwa, narażonego na zmienność plonów, kosztów produkcji i cen skupu, ta kwestia jest szczególnie istotna. Dywersyfikacja dochodów może pomagać rodzinie przetrwać trudniejsze sezony, choć często oznacza również dodatkowe obowiązki i mniej czasu na odpoczynek.
Kluczowy wniosek jest prosty: rolniczka nie musi być wyłącznie osobą pomagającą przy produkcji. Może być współwłaścicielką, współzarządzającą, przedsiębiorczynią i osobą współodpowiedzialną za ekonomiczną przyszłość gospodarstwa.
Większa odpowiedzialność nie zawsze oznacza większy wpływ
Jedna z tez przedstawionych przez Monikę Stanny wskazywała, że większa odpowiedzialność nie zawsze przekłada się na większą sprawczość.
Wyniki badania dobrze pokazują to napięcie. Choć 68 proc. respondentek osiągnęło wskaźnik poczucia własnej sprawczości, jedynie 8 proc. deklarowało działalność w organizacjach branżowych.
Innymi słowy, kobiety mogą mieć realny udział w zarządzaniu gospodarstwami, odpowiadać za ich codzienne funkcjonowanie i podejmować decyzje inwestycyjne, a jednocześnie rzadko uczestniczyć w strukturach, które reprezentują interesy całej branży.
To ważne również dla organizacji sadowniczych i rolniczych. Jeżeli doświadczenia kobiet prowadzących gospodarstwa nie są dostatecznie reprezentowane w dyskusjach o polityce rolnej, opłacalności produkcji, inwestycjach czy dostępie do wsparcia, branża może nie wykorzystywać w pełni wiedzy osób bezpośrednio zaangażowanych w jej rozwój.
Widoczność powinna więc oznaczać coś więcej niż obecność kobiet na konferencjach. Powinna przekładać się na ich udział w podejmowaniu decyzji, pracach organizacji branżowych i kształtowaniu rozwiązań dla rolnictwa.
Sukcesja: czy jest komu przejąć gospodarstwo?
Kolejnym istotnym problemem jest odnowa pokoleniowa kobiet kierujących gospodarstwami rolnymi.
Na slajdzie przygotowanym na podstawie danych Eurostatu z 2020 roku przedstawiono wskaźnik, według którego na 100 rolniczek w wieku 55 lat i więcej w Polsce przypadają 22 rolniczki w wieku 20–34 lat. Dla Unii Europejskiej analogiczny wskaźnik wynosił 8.

Nie jest to bezpośrednia prognoza sukcesji dla pojedynczego gospodarstwa, ale zestawienie sygnalizuje wyzwanie demograficzne: starsze i młodsze pokolenia kobiet kierujących gospodarstwami są reprezentowane w bardzo różnym stopniu.
Dla sadowników sukcesja to temat konkretny. Przejęcie rodzinnego gospodarstwa oznacza nie tylko przekazanie ziemi, lecz także odpowiedzialności za nasadzenia, infrastrukturę, zobowiązania finansowe, relacje handlowe i wieloletnie decyzje produkcyjne.
Warto zatem rozmawiać o przyszłości gospodarstwa wcześniej, jasno określając role, zakres odpowiedzialności i możliwość samodzielnego podejmowania decyzji przez następców. Dotyczy to zarówno córek i synów, jak i kolejnych pokoleń osób współprowadzących rodzinne przedsiębiorstwo.
Dobrostan rolniczek nie jest sprawą prywatną
Szczególnie mocno wybrzmiały dane dotyczące kondycji kobiet pracujących w rolnictwie. W badaniu ankietowym „Rolniczki 2024”:
- 60 proc. respondentek skarżyło się na chroniczne przemęczenie i wyczerpanie.
- 46 proc. deklarowało przewlekłą chorobę stwierdzoną przez lekarza.
- 94 proc. wskazywało, że w ciągu dnia przeznacza na odpoczynek nie więcej niż dwie godziny.
- 65 proc. deklarowało zadowolenie z życia.
Źródło: badanie ankietowe „Rolniczki 2024” Fundacji AgroWoman i IRWiR PAN; dane przedstawione podczas AgroWoman Impact 2026.
Zestawienie pokazuje, że zadowolenie z życia może współistnieć z dużym obciążeniem obowiązkami. Nie należy zatem interpretować satysfakcji jako dowodu, że problem przemęczenia nie istnieje.
W sadownictwie, gdzie sezonowe spiętrzenie prac, presja terminów i zależność od pogody są codziennością, organizacja pracy wpływa na całą rodzinę. Jeżeli jedna osoba przez długi czas łączy obowiązki produkcyjne, administracyjne i domowe, przeciążenie może dotyczyć nie tylko jej samej, ale także funkcjonowania całego gospodarstwa.
Dobrostan nie powinien być traktowany jako luksus ani sprawa pozostawiona wyłącznie indywidualnej zaradności. Jest elementem zdolności gospodarstwa do długofalowego działania.
Co można zmienić w praktyce?
Wnioski z prezentacji Moniki Stanny warto przełożyć na codzienną praktykę gospodarstw rodzinnych i organizacji branżowych.
Po pierwsze, należy jasno określać, kto odpowiada za poszczególne obszary zarządzania gospodarstwem i kto rzeczywiście uczestniczy w decyzjach inwestycyjnych. Po drugie, warto zapewnić wszystkim współprowadzącym dostęp do informacji o kosztach, przychodach, zobowiązaniach i dostępnych programach wsparcia.
Po trzecie, organizacje rolnicze i sadownicze powinny tworzyć przestrzeń do udziału kobiet w pracach zarządów, komisji i grup roboczych. Ich doświadczenie związane z produkcją, finansami, organizacją pracy oraz współpracą z instytucjami może wzmacniać jakość podejmowanych decyzji.
Istotne są także szkolenia i wymiana doświadczeń, w tym mentoring, który pomaga rozwijać kompetencje zarządcze oraz budować relacje przydatne w prowadzeniu gospodarstwa.
Nie można też pomijać odpoczynku i podziału obowiązków. Długofalowe funkcjonowanie gospodarstwa wymaga nie tylko ziemi, kapitału i technologii, lecz także ludzi zdolnych pracować i podejmować trafne decyzje przez wiele lat.
Rolniczki są jednym z filarów przyszłości polskiego rolnictwa
Prezentacja na AgroWoman Impact 2026 pokazała, że pytanie „rolniczka, czyli kto?” dotyczy znacznie więcej niż nazewnictwa. Chodzi o to, jak mierzymy pracę, komu przypisujemy rolę gospodarza, kto jest widoczny w statystykach i strukturach branżowych oraz kto rzeczywiście współdecyduje o kierunku rozwoju gospodarstwa.
Ponad milion kobiet ujętych w danych spisowych jako część rodzinnej siły roboczej to skala, której nie można sprowadzać do wizerunku osoby jedynie pomagającej mężowi. Jednocześnie badania pokazują, że duża odpowiedzialność, ograniczony czas odpoczynku i słaba reprezentacja w organizacjach branżowych mogą występować równocześnie.
Dla polskiego sadownictwa i całego rolnictwa to ważny sygnał. W obliczu zmian pokoleniowych, presji ekonomicznej i rosnących wymagań dotyczących zarządzania gospodarstwem potrzebne jest wykorzystanie wiedzy i kompetencji wszystkich osób, które współtworzą produkcję.
Silne gospodarstwo rodzinne to nie tylko dobre plony i nowoczesne maszyny. To również partnerskie zarządzanie, uznanie rzeczywistego wkładu pracy oraz dbałość o ludzi, od których zależy przyszłość produkcji żywności.
Materiały źródłowe: Prezentacja dr hab. Moniki Stanny „Rolniczka – czyli kto?”, AgroWoman Impact 2026, 22 października 2026 r.



