Rolnik, jak każdy Polak, tankuje na stacji – nie tylko samochód osobowy, ale przede wszystkim traktory, ciągniki i maszyny, bez których nie ma mowy o pracy w gospodarstwie. Dlatego rosnące ceny paliw niepokoją kierowców w całym kraju, a w szczególności rolników i sadowników, dla których olej napędowy to jeden z kluczowych kosztów produkcji.
Głos z terenu: sadownicy mówią wprost
Dyskusje na forach branżowych pokazują, że problem nie jest teoretyczny – to codzienność gospodarstw. W jednym z wątków sadownicy wymieniają się aktualnymi cenami diesla w dniu 22 marca 2026r.:
- Gmina Grójec: 8,89 zł/l
- Skierniewice: od 8,09 do 8,70 zł/l
- Falęcice: około 8,60 zł/l
- Słomczyn (Orlen): 8,19 zł/l
Jeszcze niedawno pojawiały się informacje o cenach rzędu 8,92 zł w hurcie, a wielu rolników spodziewa się, że diesel szybko przekroczy 9 zł/l.
Nie brakuje też frustracji i ironii. Jeden z użytkowników zauważa, że… taniej bywa na autostradzie niż lokalnie. Inny zwraca uwagę na paradoks: zakup hurtowy bywa droższy niż tankowanie na stacji.
Koszty, które uderzają w produkcję
Dla sadownika paliwo to nie tylko dojazd – to:
- opryski,
- koszenie międzyrzędzi,
- transport owoców,
- praca chłodni i maszyn.
Każda podwyżka o kilkadziesiąt groszy na litrze przekłada się na tysiące złotych w skali sezonu. W efekcie rosną koszty produkcji, a marże – już i tak napięte – topnieją.
Polityka czy rynek?
W komentarzach pojawia się również wątek polityczny. Część dyskutujących przypomina, że ceny paliw rosną globalnie i trudno obarczać odpowiedzialnością wyłącznie krajowe decyzje. Inni jednak wskazują na wcześniejsze działania rządu, takie jak obniżki VAT, które – ich zdaniem – miały charakter krótkoterminowy i populistyczny.
Czy rząd powinien zareagować i wprowadzić rozwiązania obniżające koszty tankowania pojazdów? O to Polaków zapytano w badaniu United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski. Wyniki są jednoznaczne – aż 69,4% ankietowanych oczekuje ingerencji państwa w ceny paliw. W tym 44,2% zdecydowanie popiera takie działania, a kolejne 25,2% raczej się z nimi zgadza. Przeciwnych jest 19,5% respondentów, a 11,1% nie ma zdania.
Co ciekawe, opinie różnią się w zależności od poglądów politycznych. Wśród wyborców rządzącej koalicji 52% popiera interwencję, natomiast wśród wyborców opozycji aż 86%. Nawet wśród osób niezdecydowanych większość – 66% – widzi potrzebę działań państwa. (źródło: PAP)
Co dalej?
Jedno jest pewne – temat nie zniknie. Dla rolników i sadowników ceny paliw to nie polityczna dyskusja, lecz realny koszt, który decyduje o opłacalności produkcji.
Jeśli trend wzrostowy się utrzyma, presja na rząd będzie rosła – nie tylko ze strony kierowców, ale przede wszystkim tych, którzy od paliwa są najbardziej zależni: producentów żywności. Bo w praktyce każdy litr droższego diesla prędzej czy później trafia… na stoły.
opracowanie własne z wykorzystaniem danych z PAP i WP.PL






