Belgijski sezon ekologicznych owoców ziarnkowych przebiega w tym roku bardzo podobnie do sezonu konwencjonalnego. Choć w przypadku gruszek sytuacja jest względnie stabilna, największe problemy dotyczą jabłek ekologicznych. Jak podkreśla Gunther De Vadder z organizacji BelOrta, część bardzo dobrej jakości owoców może trafić do przetwórstwa wyłącznie z powodu zbyt restrykcyjnych norm handlowych.
Jakość nie zawsze równa
– W przypadku gruszek widzimy pewne różnice jakościowe, ale największym wyzwaniem są jabłka – mówi De Vadder. – Zdarza się, że nawet w obrębie tej samej kwatery występują znaczne różnice w twardości owoców.
Problem polega na tym, że część partii szybciej niż zwykle traci jędrność. Supermarkety wymagają obecnie minimalnej twardości na poziomie 5, tymczasem niektóre ekologiczne odmiany już teraz spadają do 4,8–4,9 i są automatycznie odrzucane.
– Ostatnio sortowaliśmy partię 50 ton jabłek, z czego tylko około 25–30 ton spełniało wszystkie wymagania handlowe. Reszta była technicznie dobra, ale nie mieściła się w narzuconych parametrach – wyjaśnia przedstawiciel BelOrty.
Idealny owoc kontra rzeczywistość
Według De Vaddera coraz większym problemem jest „idealny obraz produktu”, jaki obowiązuje w handlu detalicznym.
– Często nie chodzi już tylko o jakość w sensie smaku czy świeżości, ale o idealny rozmiar, wagę i jednolitość. Zdarza się, że sortowanie odbywa się w przedziale zaledwie 10 gramów różnicy. W praktyce oznacza to, że z 100 ton owoców tylko kilkanaście trafia na półki sklepowe, a reszta musi znaleźć inne zastosowanie – zazwyczaj w przemyśle.
Jabłka bez szans na eksport
O ile gruszki wciąż znajdują odbiorców na rynkach zagranicznych, sytuacja jabłek jest znacznie trudniejsza.
– Wszyscy mają duże zapasy: Niemcy, Francja, Polska. W efekcie niemal cała sprzedaż odbywa się na rynku krajowym, a nadwyżki trafiają do przetwórstwa po znacznie niższych cenach – mówi De Vadder.
To wywiera silną presję na producentów, którzy jednocześnie zmagają się z rosnącymi kosztami produkcji i niepewnością rynkową.
– Paradoks polega na tym, że dobre owoce są kierowane do przemysłu tylko dlatego, że nie spełniają bardzo wąskich norm handlowych. W latach dużej podaży selekcja staje się jeszcze ostrzejsza, ale ceny wcale nie rekompensują strat – dodaje.
Gruszki w lepszej sytuacji
Znacznie lepiej wygląda perspektywa dla ekologicznych gruszek. Dzięki eksportowi sezon może potrwać nawet do 18. tygodnia roku.
– Widzimy, że dobra komunikacja z odbiorcami działa. Jeśli wcześniej informujemy, jak długo możemy dostarczać lokalny produkt, część klientów ogranicza import z Ameryki Południowej – tłumaczy De Vadder.
Potrzebna większa elastyczność
Zdaniem eksperta kluczowa dla przyszłości rynku jest większa elastyczność handlu oraz zwiększenie dostępności owoców dla konsumentów.
– Zarówno w ekologii, jak i w produkcji konwencjonalnej, powinniśmy dążyć do większego wolumenu sprzedaży. To poprawia opłacalność i ogranicza marnowanie żywności. Potencjał wzrostu spożycia owoców jest ogromny – podsumowuje przedstawiciel BelOrta.
źródło: www.freshplaza.com







