Planowana Obwodnica Aglomeracji Warszawskiej (OAW) budzi coraz większe emocje wśród mieszkańców południowego Mazowsza. Szczególnie gorąca dyskusja toczy się w powiatach grójeckim i żyrardowskim, gdzie rozpatrywane warianty przebiegu drogi mogą znacząco wpłynąć na lokalne społeczności, zwłaszcza rolników i sadowników.
Cztery warianty i rosnące napięcie
Obecnie analizowane są cztery główne warianty przebiegu trasy, w tym jeden najnowszy – tzw. wariant tarczyński. Zakłada on poprowadzenie odcinka od rejonu Żyrardowa (okolice Mszczonowa) w kierunku drogi ekspresowej S7, z pominięciem znacznej części powiatu grójeckiego.
– „Na chwilę obecną planowany jest odcinek od Płońska do trasy S7 na wysokości Grójca. Rozpatrywane są łącznie cztery warianty przebiegu. Warianty 1–3 zaprezentowano w 2021 roku, natomiast wariant 4 – wraz z podwariantem omijającym Grójec od południa – ujawniono 2 kwietnia 2025 roku. We wrześniu przedstawiono dodatkowo kolejny podwariant, będący odnogą wariantu 1, tzw. wariant tarczyński, który w praktyce omija powiat grójecki.” – mówi nam jeden z sadowników, który jest mocno poruszony planowaną budową trasy, która przechodzić ma przez jego gospodarstwo.

Jak podkreślają mieszkańcy i sadownicy, wszystkie warianty na obecnym etapie kończą się właśnie na S7. Dalsza rozbudowa trasy pozostaje w fazie planów.
— „Wariantów jest kilka, ale na razie wszystkie prowadzą od zachodu i kończą się na S7. Wiadomo, że będzie kontynuacja, ale póki co projektowane są tylko te odcinki” — mówi jeden z mieszkańców zaangażowanych w sprawę.
Konflikt interesów i „konkurencja” między gminami
Jednym z głównych problemów jest konflikt interesów pomiędzy poszczególnymi gminami. Szczególnie napięta sytuacja dotyczy relacji z Tarczynem, który – zdaniem rozmówców – aktywnie zabiega o korzystniejszy dla siebie przebieg trasy.
— „Jest taka konkurencja, szczególnie ze strony Tarczyna, który mocno wpływa na przebieg inwestycji” — słyszymy w rozmowach.
Dochodzi nawet do sytuacji, w których planowane spotkania między stronami są odwoływane w ostatniej chwili, co tylko potęguje brak zaufania i chaos informacyjny.
Najbardziej optymalny wariant?
Zdaniem części mieszkańców najbardziej realny i „forsowany” jest obecnie wariant tarczyński (oznaczany jako PODwariant 1 – czerwony. Podwariant Tarczyn ukazał się 23 września 2025 został opublikowany). Jego przewagą ma być powiązanie z planowaną infrastrukturą kolejową, w tym linią kolejową LK12 oraz wcześniejszymi koncepcjami związanymi z Centralnym Portem Komunikacyjnym.
Chodzi o tzw. „centralizację inwestycji”, czyli prowadzenie infrastruktury drogowej i kolejowej w jednym pasie, zamiast rozpraszania jej w różnych miejscach.
— „Nie chodzi o to, żeby budować kolej w jednym miejscu, drogę w drugim, a jeszcze coś innego gdzie indziej. Lepiej skupić to w jednym korytarzu” — argumentują zwolennicy tego rozwiązania.
Rolnicy zapłacą najwyższą cenę
Największe obawy dotyczą jednak wpływu inwestycji na rolnictwo. Region grójecki to jedno z najważniejszych zagłębi sadowniczych w Polsce, a planowane warianty mogą prowadzić do podziału gospodarstw i utraty części gruntów.
— „Jeżeli droga przetnie pole, rolnik będzie musiał nadrabiać nawet kilkanaście kilometrów, żeby dojechać do drugiej części swojej ziemi” — wskazują sadownicy.
W wielu przypadkach oznacza to realne utrudnienia w prowadzeniu działalności, wzrost kosztów oraz spadek efektywności produkcji. Sytuację komplikuje fakt, że na obecnym etapie nie są znane szczegóły dotyczące wykupów gruntów ani wysokości odszkodowań.
— „Na razie mówi się, że wariant ma być wybrany w połowie roku, a kwestie wykupów i cen to dopiero kolejny etap” — podkreślają rozmówcy.
Życie między dwiema drogami
Dla niektórych mieszkańców skutki inwestycji mogą być szczególnie dotkliwe. W skrajnych przypadkach domy i siedliska mogą znaleźć się pomiędzy istniejącymi a nowymi trasami.
— „Moje siedlisko jest przy drodze krajowej nr 50. Jeśli powstanie nowy wariant za moim domem, będę praktycznie zamknięty między dwiema drogami” — relacjonuje jeden z mieszkańców.
Nie sprzeciw, a sposób realizacji
Co istotne, wielu mieszkańców nie sprzeciwia się samej budowie obwodnicy. Wręcz przeciwnie – dostrzegają jej potrzebę, szczególnie w kontekście odciążenia ruchu wokół Warszawy.
— „Jesteśmy za budową dróg i autostrad. Problemem jest to, jak i gdzie mają powstać” — zaznaczają.
Kluczowe jest dla nich znalezienie rozwiązania, które pogodzi rozwój infrastruktury z ochroną lokalnych społeczności i gospodarki rolnej. Spór o przebieg Obwodnicy Aglomeracji Warszawskiej pokazuje, jak trudne jest pogodzenie interesów infrastrukturalnych z lokalnymi realiami. W najbliższych miesiącach zapadną decyzje, które na lata zmienią krajobraz i życie mieszkańców regionu.






