Polski sezon jabłkowy 2025/2026 powoli dobiega końca, a jego przebieg – choć początkowo bardzo obiecujący – w ostatnich tygodniach wyraźnie wyhamował. Szczególnie widoczne jest to w segmencie eksportu oraz popytu na popularne odmiany, takie jak Royal Gala, która jeszcze do niedawna notowała rekordowe wyniki sprzedaży.
Pierwsza połowa sezonu była dla eksporterów wyjątkowo udana. W okresie od września do początku lutego wielu producentów i firm handlowych odnotowało bardzo dobre wyniki, zarówno pod względem wolumenów, jak i stabilności zamówień. W tym czasie padły nawet rekordy – niektóre firmy dostarczyły największą w swojej historii liczbę jabłek odmiany Royal Gala. Wysoki popyt oraz dobra jakość owoców pozwalały patrzeć na sezon z dużym optymizmem.
Jak mówi Mateusz Wajnert, dyrektor sprzedaży w Galster w wywiadzie dla freshplaza.com: „Pierwsza połowa polskiego sezonu jabłkowego była dla naszej firmy bardzo dobra. Między wrześniem a początkiem lutego dostarczyliśmy największą liczbę jabłek Royal Gala w historii naszej działalności. Niestety, od połowy lutego obserwujemy spadek popytu.”
Sytuacja zaczęła się jednak zmieniać w połowie lutego. Na rynku pojawiły się czynniki, które znacząco wpłynęły na ograniczenie popytu. Jednym z nich były wcześniejsze zbiory na półkuli południowej, które zwiększyły globalną podaż owoców. Dodatkowo napięcia geopolityczne na Bliskim Wschodzie wpłynęły na handel międzynarodowy i logistykę, co przełożyło się na mniejsze zainteresowanie zakupami oraz utrudnienia w eksporcie.
W efekcie eksporterzy zaczęli odchodzić od rynków dalekiego zasięgu, które stały się mniej przewidywalne i bardziej ryzykowne. W drugiej połowie sezonu wyraźnie wzrosło znaczenie rynku europejskiego, który stał się głównym kierunkiem sprzedaży. Jednak i tutaj sytuacja nie jest łatwa – duże zapasy jabłek zgromadzone w chłodniach Europy Zachodniej ograniczają możliwości sprzedażowe i wywierają presję na ceny.
Obecnie eksport na odległe rynki został niemal całkowicie wstrzymany, a firmy skupiają się przede wszystkim na rynku krajowym oraz odbiorcach w Europie.
„Obecnie nie wysyłamy już jabłek na odległe rynki; zostało to niemal całkowicie wstrzymane. Skupiamy się zarówno na rynku krajowym, jak i europejskim, jak co sezon o tej porze roku. Jednocześnie stale monitorujemy sytuację naszych partnerów, którzy załadowali swoje towary u nas jeszcze przed rozpoczęciem problemów logistycznych. Problemy pojawiają się podczas transportu morskiego. Jasne jest, że reorganizacja logistyki kontenerowej kosztuje ich wiele pracy. Sytuacja jest dynamiczna.” – mówi Mateusz Wajnert w wywiadzie dla freshplaza.com.
Mimo tych wyzwań branża sadownicza stara się dostosować do zmieniających się warunków rynkowych. Choć sezon, który zapowiadał się bardzo dobrze, prawdopodobnie zakończy się na poziomie „przyzwoitym”, producenci już patrzą w przyszłość. W wielu gospodarstwach trwają przygotowania do kolejnych zbiorów oraz dywersyfikacji produkcji.
Końcówka sezonu jabłkowego 2025/2026 pokazuje, jak duży wpływ na rynek mają czynniki globalne – od warunków pogodowych na innych kontynentach po sytuację geopolityczną i logistykę. Dla branży sadowniczej oznacza to konieczność jeszcze większej elastyczności i szybkiego reagowania na zmiany, które coraz częściej decydują o opłacalności produkcji i eksportu.







