w

66% rolników nie ma środków na inwestycje w modernizację, żeby konkurować z Mercosur

Kraje Unii Europejskiej mają nadwyżkę 36 mld EUR w handlu produktami rolno-żywnościowymi (dane za 2024 r.). Produkują m.in. 258 mln ton zbóż, które są kluczowym surowcem dla pasz i żywności.  Wytwarzamy też np. 162 mln ton surowego mleka, które jest bazą dla przetwórstwa produktów mleczarskich czy 21 mln ton mięsa wieprzowego. Wejście w życie umowy z Mercosur może zmniejszyć lub zlikwidować dodatnie saldo bilansu handlowego dla produktów rolno-żywnościowych UE. 

66% rolników nie ma środków na modernizację, która pozwoliłaby rywalizować z nową konkurencją

Umowa z Mercosur pogłębia też istniejące wcześniej obawy rolników. Według raportu Ipsos dla CropLife Europe, 69% rolników europejskich postrzega swoją sytuację finansową jako dramatycznie trudną i nie widzi dziś żadnej możliwości zyskownego prowadzenia gospodarstwa. 66% nie ma środków na inwestycje w modernizację.

W sektorze spożywczym rośnie presja regulacyjna oraz wywierana przez klientów w obszarach ESG/środowisko. Rozszerzanie obowiązków raportowania jest poważnym utrudnieniem, producenci żywności w Ameryce Południowej nie muszą się z nim mierzyć.

To budzi obawy społeczne, wywołuje liczne protesty, które rozlały się na całą Europę. W odpowiedzi na nie władze w Brukseli zdecydowały się na ustępstwa. Komisja Europejska przygotowała tzw. pakiet deregulacyjny Omnibus. To szereg przepisów, które przewidują ograniczenie biurokracji: maksymalnie jedna wizyta kontrolna rocznie zamiast kilkunastu, zwolnienie małych gospodarstw z części obowiązków sprawozdawczych, większą elastyczność w normach ekologicznych. Po przegłosowaniu pakietu unijne władze z dumą ogłosiły, że przyniesie on oszczędności dla producentów na poziomie 1,6 miliarda euro rocznie. To może się okazać „kroplówką”, gdy potrzebna jest „transfuzja”. 

– Obiecywane ułatwienia zawarte w tzw. pakiecie Omnibus zaczną przynosić efekty dopiero za kilkanaście miesięcy. Tymczasem konkurencja cenowa ze strony Mercosur uderzy znacznie szybciej, wymuszając obniżanie marż i zwiększając zapotrzebowanie na kapitał obrotowy. Bez natychmiastowego zabezpieczenia płynności finansowej przedsiębiorcy mogą nie przetrwać fali taniego importu z Ameryki Południowej. Problem pogłębiają warunki płatności. Według danych Faktura.pl małe firmy rolnicze w 2025 roku wystawiały faktury ze średnim czasem na przelew liczącym aż 16,2 dnia. To drugi najdłuższy okres ze wszystkich branż po transporcie. W przemyśle spożywczym czeka się średnio krócej, bo 10,2 dnia, ale są kategorie firm, które bardzo długo czekają na przelew. W przypadku wytwórców gotowej paszy dla zwierząt gospodarskich to 22,6 dnia, przy produkcji olejów i innych tłuszczów to 20,6 dnia, a producenci przypraw na fakturach zapisują średnio 16 dni na przelew. W praktyce oznacza to, że przy rosnącej presji cenowej krajowi producenci muszą przez kilka tygodni finansować działalność z własnych środków, co znacząco ogranicza ich zdolność do konkurowania z tańszym importem z Ameryki Południowej. – mówi Alicja Małek z eFaktor, który specjalizuje się w finansowaniu MŚP.

Na ewentualne zyski przyjdzie poczekać, a pieniądze na modernizację potrzebne są dzisiaj

Zmiany pakietu Omnibus wejdą w pełni w życie dopiero po wdrożeniu przez kraje członkowskie – ten proces może potrwać rok lub dłużej. Tymczasem umowa z Mercosurem została uzgodniona, a pierwsze transporty południowoamerykańskiej wołowiny, drobiu czy cukru już wkrótce mogą dotrzeć do europejskich portów.

– To nie jest kwestia tego, czy deregulacja pomoże – bo pomoże, ale pytanie brzmi: kiedy? Oszczędności z tytułu mniejszej liczby kontroli czy uproszczonych wniosków pojawią się stopniowo, w średniej, może nawet długiej perspektywie. A konkurencja cenowa ze strony krajów Mercosur uderzy wkrótce. Przedsiębiorcy z branży rolniczej, hodowlanej i przetwórczej już dziś więc zadają sobie pytanie, czy to przetrwają. Trudno czekać rok na złagodzenie obciążeń, skoro teraz czeka się ponad 20 dni na przelew z faktury – ocenia Alicja Małek z eFaktor.

Różnica w kosztach produkcji między Europą a Argentyną czy Brazylią jest drastyczna. Niższe standardy środowiskowe i pracownicze przekładają się na ceny, z którymi polskie gospodarstwa nie są w stanie konkurować. Dla producentów to uderzenie w marże, dla handlu – dylemat między lokalnymi dostawcami a tańszymi alternatywami.

– Obecnie sytuacja jest taka, że rolnik czy producent olejów nie pyta o przyszłoroczne oszczędności, tylko o to, jak przetrwać najbliższe miesiące. Zastanawia się jak zabezpieczyć kapitał obrotowy. I słusznie – bo jeśli jego gospodarstwo czy firma nie utrzyma płynności teraz, nie doczeka się obiecywanych korzyści z Omnibusa – mówi Alicja Małek z eFaktor. 

Handel detaliczny też może ucierpieć

Handel detaliczny też stoi przed wyborami. Sieci muszą zrównoważyć oczekiwania konsumentów co do cen z presją społeczną na wspieranie lokalnych producentów. Im większa różnica cenowa między krajowym a importowanym towarem, tym trudniej utrzymać tę równowagę. A różnica będzie rosnąć.

UE pozostaje jednym z największych producentów podstawowych produktów rolnych na świecie, ale małe firmy muszą reagować na zmniejszające się okoliczności. Po pierwsze – nie czekać biernie na obiecane oszczędności. Po drugie – już dziś przeanalizować strukturę kosztów i zidentyfikować obszary do optymalizacji. Po trzecie – zadbać o dostęp do kapitału obrotowego, wykorzystując dostępne narzędzia finansowe podkreśla ekspertka eFaktor.

Perspektywa dla polskiej branży spożywczej to gra na czas. „Zielone poluzowanie” brzmi obiecująco, ale jego efekty są odroczone, podczas gdy wyzwania są natychmiastowe. Kluczem do przetrwania nie będzie czekanie na lepsze jutro, lecz aktywne zarządzanie dzisiejszymi problemami.

informacja prasowa  

UDOSTĘPNIJ

Koniec biurokratycznego absurdu? Wielkie zmiany w rolnictwie ekologicznym

Tomasz Domański pokazuje, jak ciąć krzewy borówki, żeby owoce były WIĘKSZE!